„Medycyna” w KL Auschwitz

Odkrycia naukowe i rozwój technologii coraz bardziej zadziwiają świat. Na przestrzeni lat udoskonalono medycynę, inżynierię czy prace laboratoryjne. Słyszymy też o organizacjach czy stowarzyszeniach, walczących m.in o niewykorzystywanie zwierząt, które są dla naukowców materiałem doświadczalnym. Jednak ponad 75 lat temu nikt nie myślał o humanitaryzmie i prawach, zwłaszcza człowieka.

W dniu 21 listopada grupa z naszej szkoły udała się na kolejne warsztaty realizowane w projekcie „Auschwitz – nie możemy zapomnieć”, pod opieką pani Marty Chrapczyńskiej oraz pani Barbary Harmaty. Wtorkowe warsztaty, prowadzone przez panią Teresę Wontor-Cichy, dotyczyły eksperymentów pseudomedycznych wykonywanych w obozie zagłady. Otrzymaliśmy materiały dotyczące ludzi, na których koncentrowały się „badania” doktora Josefa Mengele, nazywanego także Aniołem Śmierci. Szczególnie interesowały go bliźnięta i zależności genetycznie występujące między nimi. Niestety, nie był to jedyny zamiłowany w tego typu działaniach. Carl Clauberg wykonywał brutalne eksperymenty na kobietach, w celu znalezienia sposobu na masową sterylizację. Więźniowie byli królikami doświadczalnymi, nieraz znosząc kalectwo przez całe późniejsze życie. Dla zasady przyświecającej lekarzom już od najdawniejszych czasów: „Po pierwsze nie szkodzić”, nie było miejsca. Możemy sobie jedynie wyobrażać, na jakie cierpienie zostały skazane bezbronne dzieci czy kobiety. Zapewne w lekarzach widziały nadzieję, okazało się jednak, że byli po to, aby ją odebrać.

Alicja Stężowska 2La
Foto Marta Chrapczyńska

Plener z klasą

Kółko plastyczne? Dlaczego nie. W piątek 24 listopada uczniowie klasy 2Gc oraz kilku zainteresowanych gimnazjalistów wybrało się do Oświęcimskiego Centrum Kultury na tzw. Plener z klasą. Było to spotkanie z uczennicami klas maturalnych bielskiego Liceum Plastycznego. Spotkanie połączono z wystawą prac plastycznych z pleneru wyjazdowego do Czorsztyna. Uczniowie naszego gimnazjum mieli okazję podziwiać prace starszych koleżanek, jak również porozmawiać z autorkami prac. Było bardzo miło, to spotkanie zachęciło nas do częstszych odwiedzin wystawy młodych artystów…

Tekst i foto: Barbara Tomiak – Kierpiec

Wdzięczni rodzicom

Podobnie jak od dziesięciu lat wspominając śmierci Małgorzaty Occhieny mamy świętego Jan Bosko, na mszy świętej o godz. 10.00 spotkali się zaproszeni rodzice i salezjanie. Spotkania te organizowane są, by wyrazić wdzięczność rodzicom, tym którzy zapoczątkowali wiarę w nas.Tym razem mszy świętej przewodniczył Ksiądz Tadeusz Goryczka dyrektor Salezjańskiego Zespołu Szkół Publicznych w Zabrzu.

Dziękując Bogu za Mamę Księdza Bosko, modliliśmy się o zdrowie, Boże błogosławieństwo i potrzebne łaski dla wszystkich żyjących rodziców salezjanów, osób konsekrowanych i księży diecezjalnych, ale także obejmiemy wspólną modlitwą zmarłych rodziców, wypraszając dla Nich wieczne zbawienie.

Po mszy w Sali kameralnej odbył się koncert. Karolina Jonkisz, uczennica naszej szkoły wraz z akompaniującym jej Piotrem Mireckim zaprezentowali nam kilkanaście utworów wykonanych po angielsku, francusku i polsku. Oczywiście na tym się nie skończyła, były także bisy.

Dopełnieniem świętowania był wspólny obiad i jak jest w tradycji tych spotkań wspólne zdjęcie.

Być może nasza wspólna modlitwa przyczynie się do beatyfikacji Matusi Małgorzaty. Już teraz zapraszam na kolejne spotkanie 25 listopada 2018 roku w niedziele, mam nadzieje, że będzie ono jeszcze bardziej uroczyste, ponieważ przyszłym roku będziemy obchodzili małą rocznicę – 120 lecia przebycia salezjanów do Oświęcimia.

ks. Dariusz Bartocha sdb
foto: ks. Paweł Gecek sdb, ks. Dariusz Bartocha sdb

Wstawiłem dwa wspólne zdjęcia by dać wybór – być może na jednym wyszliśmy lepiej ?

Trenerzy Odysei Umysłu

Kreatywność na zamówienie

Mamy w szkole trenerów Odysei Umysłu! W weekend 17-19.11.2017 roku panie Róża Grzywacz i Joanna Fijał oraz kleryk Michał Cebulski uczestniczyli w Opolu w kursie trenerów Odysei. Dużo ciekawych zajęć i dyskusji sprawiło, że zafascynowali się Odyseją na dobre. Teraz regularnie spotykając się z drużynami, będą przygotowywali naszych uczniów do eliminacji regionalnych.

Tekst i foto: kl Michał Cebulski

 Pozostanie legendą

„Niezwykły kapłan cieszący się uznaniem kilku już pokoleń młodzieży. Jako jeden z nielicznych duchownych, jeszcze w czasach PRL pomagał tym, którzy wpadli w narkotykowe nałogi. Jego postać urosła do rangi symbolu”. Między innymi takie słowa można przeczytać w jednym z licznych artykułów, poświęconym jednemu z najbardziej rozpoznawalnych salezjanów w Polsce.

18 listopada 2017 roku, około godziny 16, ten niesamowity kapłan zakończył swoją ziemską drogę, do swojej ziemi obiecanej przeżywszy 74 lata.

Ks. Andrzej Szpak zmarł w Krakowie, w seminarium salezjańskim po długiej i ciężkiej chorobie. Odejściu ks. Szpaka towarzyszyła modlitwa i czuwanie salezjanów oraz licznie zgromadzone młodzieży i swoich wychowanków, którzy pielgrzymowali do łóżka ich umierającego duszpasterza od kilku dni. Modlitwa i czuwanie trwały nieustannie a wdzięczna miłość nie odstępowała nawet na chwilę.

„Salezjanin powinien umierać w domu, wśród współbraci”, powiedział ks. Adam Parszywka, inspektor zaraz po przewiezieniu księdza Andrzeja ze szpitala. To przy ul. Tynieckiej 39, znalazł w ostatnim rozdziale swojego życia, miejsce odejścia do Domu Ojca. Najbardziej wzruszające obrazy, pozostaną w sercach szczególnie młodych salezjanów, którzy doświadczyli pięknej obecności „duchowych dzieci”, przy łóżku umierającego „ojca”. Na forum internetowym ktoś napisał: „Szpakowisko trwa na całego. Szpaku jak Abraham, wszędzie jego dzieci się plączą po korytarzu. Salezjanie ciągle chodzą i powtarzają, że to dla nich najwspanialsze świadectwo. Ci wszyscy ludzie, którzy przychodzą do Szpaka. Jeden powiedział dzisiaj, że aż się chce być Salezjaninem”. Ktoś inny pisze: „byłam wczoraj. Dziś wracając pociągiem, dowiedziałam się, że odszedł. Dziękuję za Andrzeja i, że zdążyłam go jeszcze potrzymać za rękę. Był śpiew, aby Andrzej go słyszał. Płakaliśmy w milczeniu”.

Polecamy zmarłego ks. Andrzeja Szpaka Bożemu Miłosierdziu. Niech ten, który był sługą dobrym i wiernym a przede wszystkim prawdziwym salezjaninem realizującym posłannictwo wśród ubogiej młodzieży znajdzie nagrodę w niebie. Nikt nie ma wątpliwości, że na to zasługuje. Robert Świtalski, długoletni uczestnik Pielgrzymki Młodzieży Różnych Dróg tak mówi: „Prawdziwy święty, choleryk, nerwowy, pełen ducha, pełen miłosierdzia i takiego przebaczenia, pełen miłości do ludzi, do wszystkich ludzi, nawet tych tak bardzo upadłych, śmierdzących, niedotykanych przez innych – on przytula takich. I to jest właśnie jakby to świadectwo miłości Pana Jezusa”.

Ks. Andrzej Gołębiowski

Tekst za: sdb.org.pl
Foto 1:
Foto 2: Gabriela Mruszczak