Akustyczna chwała na letniej scenie

26 lipca na Letniej Scenie Muzycznej zobaczyliśmy dwie znajome twarze. Zgodnie z zapowiedzią ks. Dariusza Bartochy sprzed tygodnia, połowa składu pojawiła się już na poprzednim koncercie w osobie Filipa Komajdy, natomiast płeć piękną reprezentowała Agatka Broda. Oboje pokazywali się już niejednokrotnie na salezjańskich (i nie tylko) scenach, tak muzycznie, jak i aktorsko, a ponadto od kilku już lat angażują się w pracę z dziećmi w Oratorium.
„Akustyczna chwała” – to tytuł nieprzypadkowy. Już na początku muzycznego spotkania na placu świętego Jacka dowiedzieliśmy się, skąd się wziął. Według słownika języka polskiego „akustyczny” oznacza „zapewniający odpowiednie rozchodzenie się dźwięku”. Agatka i Filip zaprosili nas w ten piątkowy wieczór do muzycznego uwielbienia Pana Boga, by Jego chwała rozchodziła się jak najdalej w świat i do naszych serc. Widownia zgromadzona przed sceną mogła usłyszeć piosenki bardziej i mniej znane w ciekawych aranżacjach z wykorzystaniem gitary klasycznej, gitary akustycznej, dzwonków oraz harmonijek ustnych. Znalazło się miejsce dla utworów znanych m.in. ze Spotkań Młodych w Wołczynie i Lednicy czy z repertuaru Magdaleny Kani oraz pielgrzymkowych przebojów, tworzących niepowtarzalny klimat refleksji, radości i wdzięczności dla naszego Zbawiciela.
Wieczór zakończył się tradycyjnym Słówkiem, w którym ks. Ireneusz Piekorz nawiązał do wspominanych tego dnia rodziców Maryi – świętych Anny i Joachima.

Dziękujemy Urzędowi Miasta za wsparcie finansowe projektu.

Agnieszka Pluta
Foto: Bartosz_Krankowski

No Images found.

Plac przepełniony muzyką

Piątek, 19 lipca 2019 roku, godzina 15.00 – na plac Jacka spadło 1038 kropel deszczu. Patrzymy z Wojtkiem w niebo, on pyta: rozstawiamy czy przenosimy się do Kameralnej? Popatrzyłem jeszcze raz w niebo i odpowiedziałem: rozstawiamy. Ziemia i nie tylko ona pragnie deszczu, jednak nie teraz i nie tu – może padać po koncercie.

Prawie opustoszały plac poprzecinały kable – kilkanaście minut później dyskutowano między znawcami na temat różnicy pomiędzy kablem a przewodem, udowadniając, że różnica jest i mieli rację – stojaki pod kolumny, statywy, paczka basowa uzupełniły nagłośnieniowy anturaż. Wreszcie Wojtek wyniósł na środek placu duży mikser, zwykle wystarczał nam ten mniejszy. Artyści ze studia Voicesing będą się zmieniać po każdym utworze i chcieli nagrać swoje występy – więc czemu nie możemy im tego zapewnić.

Czerń, grafit i popiel sceny, placu i sprzętu nagłośnieniowego uzupełnia bordowy laptop pani Joanny Kasperek-Szymonik, i jest jakimś nawiązaniem do kolorów powyżej i obok, i dookoła sceny i placu. Wszystko gotowe, rozpoczynają się próby, ustawienia poziomów, odsłuchu itd. – informacje ważne dla fachowców, widownia potrzebuje jedynie tego, by dobrze brzmiało. Spada kolejne 500 kropel deszczu, u niektórych zachwiała się wiara w bezdeszczowy koncert, pojawiają się dwa parasole, lecz daremnie, bo to były ostanie krople w piątkowy wieczór. Przekazuję Pani Joannie najnowszy numer Tygodnika Niedziela, czyli z niedzieli 21 lipca, w którym napisano, że Voicesing już wystąpił.

Scena zostaje uzupełniona o światła i jesteśmy gotowi. Oczekujemy na publiczność jak zwykle z niepewnością. Zostało 15 minut do rozpoczęcia, trzy czwarte widowni nadal puste. Po chwili spojrzałem ponownie na zegarek – mówię: rozpoczniemy trzy po. Zaglądam przez kotarę, na moim zegarku za 5 dziewiętnasta, widownia się wypełnia, ale jeszcze są wolne miejsca. Wyciągam telefon, dziwna godzina – dostrzegam, mój zegarek spieszy. Chwile przed dziewiętnastą prawie wszystkie miejsca na widowni są zajęte i wchodzi dodatkowo grupa 100 osób. Jest dziewiętnasta, zaczynamy: dobry wieczór Państwu. Szczęść Boże…

Kolejne tony muzyki cudownie wypełniają przestrzeń placu Jacka i wszystko to, co w nas jest między: pracą a odpoczynkiem, między pośpiechem a zwolnieniem, między zwyczajnością a świętem. Czternastu artystów: Filip Komajda, Bettina Krzykawska, Iwona Raczkowska, Paula Skrobucha, Paulina Michura, Daniel Tecław, Aleksandra Mika, Klaudia Jurkiewicz, Marcin Głowacki, Aleksandra Pławecka, Zuzanna Michura, Michał Krawczyk, Danuta Stramecka, Marta Kopacz wypełniło dla nas przestrzeń między Sanktuarium a szkołą, domem zakonnym a kaplicą świętego Jacka, Kościołem a Rynkiem. Z większą lub mniejszą tremą wychodzili kolejno na scenę, by podzielić się pięknem, by poruszyć w nas to, co nieświęte i święte. Wsłuchani w muzykę i zapewne zapatrzeni w swojego mistrza, panią Joannę, która nad swoim laptopem wykonywała z nimi każdy utwór. Bezszelestnie wypowiadała każde słowo, na twarzy pokazywała każdą emocję, a i gestów nie zabrakło.

Trudne zadanie miała Zuza, ponieważ jej wykonanie poprzedził występ mamy, a tato przez cały koncert zmieniając aparaty, uwieczniał umykające chwile – fotoreporterzy są wszędzie. Nie mniej trudne zadnie miał Michał Krawczyk z Krakowa, wykonał utwór własnej kompozycji, w języku angielskim – co zapewne nie było dla niego trudnością – i ze swoim, gitarowym akompaniamentem, ale słychać było, że wie co robić z głosem i gitarą.
Koncert zakończył się wręczeniem tradycyjnego, tym razem bardzo ciężkiego kosza owoców, podziękowaniami: artystom, publiczności, akustykowi, Urzędowi Miasta oraz ofiarodawcom owoców; zwyczajową na koncertach myślą św. Jana Bosko, tym razem było to zdanie: Kochaj twoje zadania, jeśli chcesz je dobrze spełniać ... oraz słowami: powiedzcie wszystkim w domu, co stracili, nie będąc z nami.

 

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb,  Bartosz Krankowski

« 1 z 2 »

 

Podwójna inauguracja

Nowością 2019 roku jest Letnia Scena Muzyczna organizowana na placu św. Jacka. Pierwszym koncertem letniej sceny był występ zespołu DeKamel. Aura nas nie rozpieściła i na 3 godziny przed koncertem zaczął padać obfity deszcz, na który nikt jednak nie narzekał, ponieważ przez wielu i przez przyrodę był wyczekiwany.  Zgodnie z planem B, koncert został przeniesiony do Sali kameralnej. Wnętrze to, znane wszystkim uczestnikom czwartków oratoryjnych, było świadkiem świetnego koncertu, dialogu z publicznością i zachętami do dalszego tworzenia własnych utworów itd.

Siedem dni później 28 czerwca, już na placu Jacka, na scenie z poszerzonymi kulisami odbyło się ostatnie przedstawienie musicalu Mamma Mia. Po występach w Krakowie, Warszawie i kilkunastu w Oświęcimiu, z wielką swobodą i kilkoma niespodziankami, aktorzy przedstawili pożegnalny spektakl. Zagrało w nim między innymi czterech tegorocznych maturzystów salezjańskiej szkoły, a Wojciech Kościelniak specjalnie wrócił z trasy koncertowej, jadąc kilka godzin, by dobrze nagłośnić spektakl.

Plac Jacka opróżniony z samochodów i zastawiony krzesłami w wielu budził obawy czy zdoła się wypełnić widownią. Niektórzy po cichu marzyli: jeśli choć co drugie krzesło będzie zajęte , będzie sukces. Tuż przed rozpoczęciem spektaklu trzeba było donieść krzesła i ławki, a i tak część widowni musiała oglądać spektakl na stojąco. Jeśli widownia będzie się powiększała w takim tempie w kolejne piątki, spełnią się szalone pomysły młodych, by nad pomieszczeniami zakrystii i sal umieść loże dla VIP-ów zwiększając ilość miejsc siedzących podczas koncertów. Jedna z osób oglądających spektakl widziała go wcześniej w Sali teatralnej, i podkreślała wyjątkowość miejsca i akustykę placu – plenerowe spektakle mają tę dodatkową, niepowtarzalną wartość.

Po zakończeniu spektaklu były podziękowania, gratulacje, uroczyste sto lat dla Stefana osiągającego  pełnoletniość właśnie tego dnia i oczywiście sprzątanie, w które włączyła się cześć widzów. Świętowanie przeniosło się następnie do sali wspólnoty salezjanów. Po pierwsze dlatego, że wszyscy zasłużyli na wielkie podziękowanie, stąd mały poczęstunek, po drugie trudno się było rozstać ze spektaklem, a przede wszystkim z przyjaciółmi jadącymi na wakacje, a zwłaszcza z tymi, którzy wybierają się na studia i już nie spotkamy się z nimi w nowym roku szkolnym. Choć nadzieje na powroty, daje obecność Staszka, absolwenta szkoły już drugi rok włączającego się w wystawiane spektakle.

Co za tydzień? Odpowiedź jest znana – François Martineau z piosenką francuską. François występował już na scenie kameralnej w październiku i grudniu i na tyle zachwycił oświęcimską publiczność, że wystąpi u tu jeszcze dwa razy: raz na Letniej Scenie Muzycznej i kolejny raz na zaproszenie Oświęcimskiego Centrum Kultury.

W trakcie projektowania programu kolejnego Festiwalu Jackowe Granie urodził się pomysł udostępnienia przestrzeni placu św. Jacka na dodatkowe koncerty, a mając w pamięci koncerty w czasie oratoryjnych czwartków odbywających się przez cały rok – pomyśleliśmy czemu by nie przedłużyć tego pomysłu na wakacje. Tak powstał pomysł Letniej Sceny Muzycznej i jeśli pomysł się spodoba Oświęcimianom i turystom, będzie kontynuowany w kolejne lata.

Latem 2019 czeka nas jeszcze 9 koncertów, za organizację odpowiadają salezjanie i stowarzyszenie Byłych Wychowanków Salezjańskich, a finanse wsparło dofinansowanie z Urzędu Miasta Oświęcimia.

Dariusz Batocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb, Paweł Gacek sdb, Ryszard Szymeczko sdb.

W Gazecie Krakowskiej napisano o spektaklu na Letniej Scenie Muzycznej oraz o wcześniejszym występie.

« 1 z 3 »

Doroczny zjazd BWS w Oświęcimiu

Zgodnie z wieloletnią tradycją 2 czerwca odbył się kolejny zjazd Byłych Wychowanek i Wychowanków Salezjańskich. Tradycyjnie do szkoły zjechali się byli uczniowie szkoły. Wśród gości była zarówno młodzież, która szkołę skończyła w tym roku lub kilku ubiegłych, choć nadal stanowią mniejszość w porównaniu ze starszymi, którzy przyjechali ze swoimi rodzinami oraz wychowankami, którzy salezjańską szkołę skończyli w latach czterdziestych i pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku.

Program  wypełniły: spotkanie przy kawie z nauczycielami, msza święta, wspólne zdjęcie oraz piknik na placu Jana Bosko.

Tradycyjnie podczas pikniku odbywały się długie rozmowy, wspominki, pytania kolegów i koleżanek ze szkolnych ław. Część z wychowanków udała się na „spacer” szkolnymi korytarzami, wspominając nauczycieli i „stare dobre  czas” – jak sami podkreślali.

Spotkanie zakończyło się późnym popołudniem – wymianą adresów między wychowankami,  obietnicami kolejnych spotkań oraz pewnym nowym pomysłem na przyszłoroczne spotkanie – ale to na jakiś czas pozostanie tajemnicą.

W zamyśle księdza Bosko włączenie byłych wychowanków do wspólnoty salezjańskiej było jednym z działań priorytetowych. Takie spotkania ideę księdza Bosko pozwalają praktycznie urzeczywistniać.

Żaneta Skamaj – wychowanka salezjańskiej szkoły
Foto: ks. Paweł Gacek sdb

« 1 z 2 »

Mistrzowskie odwiedziny

Internat Zespołu Szkół Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu odwiedziły mistrzynie karate Dominika Chylińska córka naszego Byłego Wychowanka Salezjańskiego i Katarzyna Kotapka. Gości przywitał kleryk Dominik Nowak. Piękne, przebojowe, waleczne dziewczyny zaliczyły już wiele sukcesów. Katarzyna jest złotą medalistką Pucharu Europy, a Dominika według rankingu OYAMA Polskiej Federacji Karate jest najlepszą juniorką w Polsce.
Te urocze, delikatne dziewczyny zachwyciły nas swoimi umiejętnościami i precyzją prezentując krótką walkę oraz kata czyli rodzaj ćwiczeń stosowanych w wielu tradycyjnych sztukach i sportach walki, jak mówią słowa piosenki „słaba płeć, a jednak najmocniejsza”. W pełni zachwytu i podziwu obejrzeliśmy pokaz umiejętności Mistrzyń

Mateusz Wiewióra
Foto: ks.Piotr Kadela sdb

Nietypowe spotkanie z Krzysztofem Koziołkiem

W piątkowe przedpołudnie 05.04.2019 wspólnie z klasą 2 Lc uczestniczyliśmy w spotkaniu autorskim z Krzysztofem Koziołkiem. To spotkanie o intrygującym tytule „Miliard powodów, dla których kapitalna znajomość języka polskiego się opłaca” odbyło się w Bibliotece Publicznej Galeria Książki.

Pan Krzysztof okazał się bardzo sympatyczny facetem. Zielonogórzanin z urodzenia, obecnie mieszkający w Nowej Soli. Absolwent politologii, z zawodu pisarz i dziennikarz. Pasjonat górskich wędrówek i zapalony kibic żużla o czym sam nas poinformował. Debiutował powieścią sensacyjną “Droga bez powrotu” w 2007 roku, pisze też kryminały i thrillery. Co ciekawe nazwisk dla swoich bohaterów, jak sam powiedział szuka na cmentarzu, a natchnienia na kolejną powieść podczas zmywania naczyń.

Ku zaskoczeniu młodzieży nie było to typowe spotkanie autorskie, podczas którego tylko się słucha, ewentualnie na końcu zadaje pytania. W trakcie tego, uczestnicy mieli możliwość wykazania się intelektem, o ile przezwyciężyło się tremę.

Tekst i foto: Urszula Dziewońska

Poznańskie cudowności

Zaprzyjaźnione klasy: I tps-em oraz II tps wybrały się na wspólną wycieczkę na targi samochodowe do Poznania. Po starannych przygotowaniach nastał wreszcie ten dzień – czwartek 28 marca 2019r! Zbiórka wcześnie rano, autokar i wyjazd!
Wszyscy zadowoleni wyruszyliśmy w drogę w towarzystwie naszych wspaniałych opiekunów: pana Bogusława Piwowarczyka, pani Magdaleny Rybak, nauczyciela matematyki, pana Pawła Pająka oraz pana Stanisława Żaka. W takim składzie wyjechaliśmy z Oświęcimia do Poznania.

Po ponad sześciogodzinnej podróży dotarliśmy na miejsce. Poznań – stolica Wielkopolski – mieliśmy całe popołudnie na zwiedzanie miasta. Piękny rynek, katedra, kościół no i słynne “koziołki poznańskie”… Dzięki Pani przewodnik poznaliśmy historię miasta.
Wieczorem udaliśmy się do hostelu, gdzie posileni obiadokolacją mieliśmy czas na wspólne rozmowy oraz odpoczynek.
Na drugi dzień po śniadaniu nastąpił punkt kulminacyjny naszej wycieczki, czyli zwiedzanie Targów Motoryzacyjnych Motor Show Poznań 2019. Podziwialiśmy piękności motoryzacyjne oraz wspaniały pokaz akrobacji motocyklistów. Trwało to ponad trzy godziny. Po tych atrakcjach udaliśmy się na obiad i z przykrością, ale trzeba było wracać do Oświęcimia. Podróż minęła szczęśliwie w obydwie strony, atmosfera była miła i przyjazna. Wszyscy jesteśmy zadowoleni, mając nadzieję, że jeszcze nie jeden taki wyjazd przed nami!

Kaczmarek Aleksandra 1 tps-em
Foto: uczestnik

Nagrody w konkursie: Ludzie Ludziom Zgotowali Ten Los

28 marca 2019 roku w Małym Teatrze w Tychach odbyło się wręczenie nagród w Międzynarodowym Konkursie Plastycznym „Ludzie Ludziom Zgotowali Ten Los”. To była już 21 edycja tego konkursu. Jej hasłem przewodnim było „Dzieciństwo w pasiakach”. Kilku uczniów z naszej szkoły zdecydowało się wziąć w nim udział.

Prace były bardzo interesujące, uczestnicy wykazali się dużym talentem i pomysłowością. Nasi uczniowie zdobyli dwie nagrody oraz dwa wyróżnienia, a także kilka kwalifikacji do wystawy. Nagrody otrzymały Karolina Dąbroś i Urszula Czebotar z klasy 3Gc, a w gronie wyróżnionych znalazły się Gabriela Jarosz z kl. 3Gc oraz Małgorzata Dziewa z kl. 3Lc. Kwalifikacje do wystawy uzyskały Karolina Kokoszka z kl. 3Gc, Gabriela Jarosz, Małgorzata Dziewa, Oliwia Tokarczyk z kl. 3Gb i Amelia Rachwał z kl. 3Ga, Milena Rams z kl. 3Gb, Amelia Kantor z kl. 1Lc i Anna Jaromin z kl. 1Ld.

Ciekawym elementem uroczystości była pantomima nawiązująca do tegorocznego tematu konkursu. Uczestnicy mieli również okazję posłuchać opowieści byłego więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz- Birkenau Pana Bogdana Bartnikowskiego. Wspominał on swoje dzieciństwo w obozie. Wszyscy przeżyli wzruszające chwile. Uczniowie godnie zaprezentowali naszą szkołę w tym konkursie.

Urszula Czebotar
Foto: Elżbieta Sereś- Wardzała

Gdy kochamy

Wszystko inne jest mało ważne, gdy możemy być razem z ludźmi, których kochamy…

Kilka dni temu – 28 marca – odbyło się w naszej szkole spotkanie z byłą więźniarką obozu KL Auschwitz – panią Zdzisławą Włodarczyk. Sala Teatralna zapełniła się uczniami, którzy chcieli wysłuchać opowieści pani Zdzisławy. Była więźniarka opowiadała zebranym o swojej rodzinie, dzieciństwie spędzonym w przedwojennej Warszawie i ciężkim dorastaniu w cieniu wojny.

Dla pani Zdzisławy lata wojenne to czas nieustannego ukrywania się, strachu oraz rozłąki z najbliższymi.Trudno wymazać z pamięci wspomnienia obozowe, zwłaszcza, gdy jest się dzieckiem. Pani Włodarczyk trafiła do obozu, gdy miała 11 lat.
Wojna odebrała jej dzieciństwo. Sprawiła, że musiała szybko dorosnąć, aby ocalić to, co najcenniejsze – życie. We wspomnienia pani Zdzisławy pojawił się również moment wyzwolenia i związany z nim powrót do domu i powojennej rzeczywistości.
Uczniowie byli poruszeni opowieścią byłej więźniarki, która, mimo tak tragicznych doświadczeń, nie utraciła uśmiechu i pogody ducha.

Spotkanie panią Zdzisławą Włodarczyk, było kolejną okazją, aby uczniowie naszej szkoły – młodzi, wrażliwi ludzie, osobiście poznali świadka tamtych wydarzeń. Wszystko inne jest mało ważne, gdy możemy być razem z ludźmi, których kochamy – tymi słowami pani Włodarczyk zakończyła spotkanie z uczniami. Dziękujemy za wzruszającą i mądrą lekcję.

Maria Kwieciń
Foto: Marta Chrapczyńska

Mamma mia w Variete

Jak wykorzystać werwę, talent i tyle energii w efektywny sposób? Grupa aktorska przedstawiająca musical „Mamma Mia” z pewnością zna odpowiedź! Praca nad spektaklem rozpoczyna się zwykle w maju lub czerwcu, kiedy to p. Róża Grzywacz wyjeżdża z uczniami na miesięczny zagraniczny staż co pozwala jej wykorzystać czas na przemyślenie i napisanie scenariusza i angielskiego tekstu kolejnej sztuki.

Po rozpoczęciu roku szkolnego rozpoczyna poszukiwanie chętnych do poważnej zabawy w teatr. Pierwsze próby, ustalenia, zmiany, nowe pomysły i wreszcie jest. Cotygodniowe próby, radość z czynionych postępów, trud kolejnych wyzwań, a wszystko dla wspólnego dzieła – spektaklu, a także dla siebie, dla poznawania tego co jeszcze potrafię, dla pokonywania ograniczeń, dla poszerzania widzenia świata itd. Po generalnych próbach, pierwszych reakcjach koleżanek i kolegów nadchodzi dzień festiwalu. 27 marca 2019 wzięliśmy udział w XIV Krakowskim Festiwalu Małych Form Teatralnych w Języku Angielskim w krakowskim teatrze Variete. Historia pełna miłości, muzyki i tańca wciągnęła całą publiczność w jej bieg! Po wielu tygodniach przygotowań nastała chwila, kiedy nasze serca zabiły mocniej i pojawiła się ogromna radość z powodu zajęcia 1 miejsca i wielu pochwał od profesjonalnych aktorów! Dzięki pracy uczniów i pań Róży Grzywacz i Marty Sitek odnieśliśmy kolejny sukces zaskakując profesjonalistów efektem uzyskanym w krótkim czasie.

Aleksandra Miziołek i anonim
Foto: ks. Paweł Gacek sdb