Owocne odwiedziny

Od kilku lat spotykaliśmy się przedstawicielami GTV Poland i Hӧgert Technik, zwłaszcza podczas organizowanego przez nas konkursu „Sprawny w zawodzie”, a czasami na różnego rodzaju targach, głównie w Poznaniu.  Spotkania te zaowocowały pomysłem objęcia patronatem przez GTV Poland i Hӧgert Technik jednej ze stolarskich klas w naszej szkole.

Słowo do słowa, wizyta w siedzibie firmy, wymiana korespondencji i urodziło się. 22 października 2019 roku odwiedzili nas przedstawiciele firmy GTV i Hӧgert Technik: Dorota Abramczuk, Anna Brzeźnicka i Bartosz Fajge, przywożąc uczniom z wybranej klasy pierwszej skrzynki narzędziowe z odpowiednim wyposażeniem i ubrania ochronne oraz zapraszając na spotkanie specjalnego gościa z dużym doświadczeniem stolarskim i medialnym.

Chłopcy z pierwszej klasy przez dwie godziny lekcyjce mogli słuchać, pytać i rozmawiać z Darkiem Stolarzem, osobą znaną z jednego z programów telewizyjnych. Dziewczęta miały mniej szczęścia, ale wykorzystały krótkie chwile przerwy na zdobycie autografu i zrobienie wspólnego selfie. Udało się to także niektórym nauczycielkom.

Podczas spotkania wygospodarowaliśmy chwilę na pokazanie gościom szkoły, warsztatów, sal teatralnych, zabytkowej kaplicy i sanktuarium.

Jednym z elementów zacieśnionej współpracy było przekazanie nam akcesoriów meblowych GTV Poland i narzędzi Hӧgert Technik, których instruktorzy wraz z uczniami używali podczas przygotowywania stołu montażowego w nowej pracowni informatycznej oraz przy wykonywaniu pierwszego biurka do sali lekcyjnej. Prace te zostały dokończone w piątek 29 listopada.

Zapraszam do obejrzenia filmu, jaki powstał w czasie spotkania.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Anna Brzeźnicka, Wojciech Zięcina sdb, Dariusz Bartocha sdb.

Wywiadówka – czy to boli?

Często słowo wywiadówka powoduje podenerwowanie zarówno u uczniów, jak i rodziców. Oczywiście kiedy po takim spotkaniu rodzic dowiaduje się, że jego pociecha ma bardzo wysoką średnią, spotkanie w domu jest pełne radości. Niestety bywa też, że wychowawca nie może przekazać tak dobrych wiadomości, a wręcz przeciwnie.

Wywiadówka w listopadzie to nic dziwnego, ale jeśli usłyszymy, że jest ona podsumowaniem jednego kwartału nauki z wystawianiem, czyli „prawie półroczem”, to budzi zainteresowanie. Rzeczywiście w salezjańskiej szkole w Oświęcimiu mamy taki system, cztery razy w roku wystawiamy oceny na zakończenie jakiegoś okresu.

Stąd, żeby osłodzić nieco niektóre złe wiadomości, wywiadówka rozpoczęła się od krótkiego spektaklu – Małego księcia. Być może dla niektórych znanego „aż za bardzo”, ale w tej interpretacji, po wyborze tylko niektórych scen i ubogaceniu ich utworami muzycznymi  wykonywanymi na żywo, można było kolejny raz zaczerpnąć z mądrości tego utworu, ucieszyć się dobrą grą aktorów i pięknym śpiewem solistek.

Przedstawienie przygotowali licealiści z pierwszej klasy B i E oraz drugiej C pod kierownictwem ich wychowawczyń: Ewy Wróbel i Anny Pitry. Trudno nie przywołać także  jak zawsze gustownej i trafionej dekoracji celnie uzupełniającej całokształt przedstawienia, a wykonanej przez Elżbietę Wardzałę – Sereś, prawdopodobnie z uczniami.

Na sali teatralnej p. dyrektor Artur Pelo podał kilka danych statystycznych odnoszących się do frekwencji i ocen. Podsumował dwa i pół miesiąca pracy i organizacji w szkole, która po raz pierwszy przekroczyła 1000 uczniów oraz wyjaśnił, w jaki sposób krakowskie wyższe uczelnie prowadzą zajęcia w naszej szkole dzięki Małopolskiej chmurze edukacyjnej. Wywiadówka zakończyła się spotkaniami z wychowawcami w klasach i prywatnymi rozmowami o „latoroślach”. Cel, który nam przyświeca opiera się na tym, by tworząc jeden zespół nauczycieli,  wychowawców i rodziców wyrywać rodzące się w sercach młodych „zielska”, a wspierać i wzmacniać rozwijanie kwiatów.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Wojciech Zięcina sdb

Ojczyzna ziemską matką

„Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Św. Jan Paweł II

Te słowa św. Jana Pawła II stanowiły dla nas inspiracje danego wieczoru poświęconego 101. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości. Po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość. Przywiązanie do Tej, co nie zginęła, pozwoliło nam wychodzić z najtrudniejszych opresji i stawiać czoła poważnym problemom naszej egzystencji narodowej. Polska zawsze pozostawała żywa w umysłach, sercach oraz duszach Polaków.
Nasza ojczyzna mogła odrodzić się po wielu latach. Długo czekaliśmy na tę chwilę. Marzyło o niej kilka pokoleń rodaków. W tych trudnych momentach towarzyszyła im poezja wyrażająca tęsknotę oraz nadzieją na lepszą przyszłość.

Animatorzy tego wieczoru poezji (14 listopada 2019) wychowankowie Internatu Zespołu Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu w piękny sposób przedstawili ten temat. Ukazane przez nich utwory obudziły w naszych sercach wzruszające wspomnienia. Naszą uroczystość zakończył Kierownik Internatu ks. Ireneusz Piekorz, który przypomniał nam o bohaterstwie przodków, którzy dzielnie walczyli o ojczyznę, wyrażając tym miłość do niej, poświęcali życie za nią. Dzięki nim możemy cieszyć się wolnością.

Werner Widera
Foto: Brat Wojciech Zięcina

No Images found.

Spotkanie klas prawniczo-ekonomicznych z Panem Mecenasem

W czwartek 7 listopada 2019 roku naszą szkołę odwiedził dość nietypowy gość. Mianowicie klasa 2LB jak na profil prawniczo-ekonomiczny przystało, miała spotkanie z prawnikiem z prawdziwego zdarzenia! Ze zniecierpliwieniem i podekscytowaniem zajęliśmy miejsca w Sali kameralnej, oczekując naszego gościa. Pana Tomasza Korpusińskiego nie dało pomylić się z nikim innym. Jego postawa, sposób poruszania się, zasób słownictwa, jakim się posługiwał, nieświadomie manifestowały, iż jest to człowiek związany z prawem.

Po przywitaniach zaczęła się część najbardziej nas interesująca. Pan mecenas zaczął od pytania, kiedy na świecie po raz pierwszy pojawiły się nakazy i zakazy, do których ludzie powinni się stosować. Pierwsza myśl – starożytność i przekrojowy Kodeks Hammurabiego. Odpowiedź Pana Mecenasa – wraz z pojawieniem się pierwszych ludzi. Już w Biblii, gdy Bóg stworzył Adama i Ewę poinstruował ich,  że jeśli zjedzą owoc z Zakazanego Drzewa, umrą. Dobrym przykładem jest też Prehistoria – nie potrafisz dostosować się do zasad panujących w plemieniu? Zostajesz z niego usunięty. Każda decyzja ciągnie za sobą konsekwencje. Powinniśmy o tym nieustannie pamiętać. „Ignorantia iuris nocet‘’ – „nieznajomość prawa szkodzi”.

To, że nie znamy wszystkich przepisów, nie zwalnia nas od ich przestrzegania. Wiedzieli już o tym starożytni Rzymianie, tworząc swoje „Prawo Rzymskie”, na którym opiera się cały system Europejski – tłumaczy radca. Istnieje również „prawo wspólne”, występujące w krajach anglosaskich, które w odróżnieniu od reguł panujących w Europie nie jest „narzucone” z góry, tylko „wyrasta” z dołu. Przykładowo jeżeli dwie osoby prowadziły spór, nie korzystano z ustalonych paragrafów, tylko udawano do osoby najmądrzejszej czy najbardziej doświadczonej by to ona rozstrzygnęła starcie. Dziś wszelakie waśnie rozpatruje sąd. Przenieśmy się do Sali rozpraw. Jak powszechnie wiadomo w instytucji tej wyróżniamy: stronę oskarżającą, broniącą i rozstrzygającą. Każda z nich nosi togi. Pan radca przyniósł ze sobą swoją i objaśnił jakie kolory przypisane są poszczególnym stanowiskom. Fioletowy – dla najważniejszej osoby w pomieszczeniu, czyli sędzi. Ponadto rozstrzygający spór nosi także łańcuch z godłem Polski- symbol władzy. Prokuratorzy przypisaną mają czerwień jednoznacznie kojarzona z dynamiką, działaniem, agresją – mają udowodnić winę, więc nierzadko muszą się przy tym napracować. Uspokajająca zieleń należy do adwokata-osoby mającej dać nadzieję na zwycięskie wyjście z opresji. W błękicie występują radcy prawni kojarzeni zazwyczaj ze sprawami cywilnymi i gospodarczymi. Szarość to kolor Radców Prokuratorii – czyli strażników skarbów Państwa a barwy narodowe występują w Trybunale Konstytucyjnym.

Przechodząc do sedna sprawy, Pan mecenas objaśnił nam, że każda rozprawa to pewna forma walki, bo obie strony próbują sobie coś udowodnić i że z każdym nowym klientem uczy się czegoś nowego, z każdą kolejną rozprawą jest bardziej doświadczony, co nie zwalnia od czujności, bo każdego „przeciwnika”,  jaki by nie był, należy traktować z należytym szacunkiem.

Nasz gość odpowiedział wyczerpująco na parę nurtujących nas pytań. Powiedział, że pierwszy raz zainteresował się prawem w naszym wieku gdy Pani polonistka kazała klasie przeprowadzić „sąd na Antygonie”, że nie byłby w stanie być sędzią, bo lepiej czuje się, opowiadając za jedną ze stron, że każda nawet najmniejsza decyzja prędzej czy później spotka się z konsekwencjami, że wielu studentów prawa nie dociera na ostatni rok nauki, a jeszcze mniej kończy aplikację. I chyba najbardziej nurtujące pytanie, czy matematyka jest nam potrzebna? Muszę z przykrością stwierdzić, że niestety tak, chociażby do obliczania kosztów rozprawy czy alimentów. Podsumowując, mnie osobiście podobał się wykład, ale to dziewięćdziesiąt minut skończyło się zdecydowanie za szybko. Niestety klasa nie zdążyła zadać wszystkich pytań. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy i uzupełniłam już posiadane informacje. Jednakże było parę momentów wydłużających się, lecz weźmy poprawkę na to, iż Pan Tomasz chciał przekazać nam swoją wiedzę jak najlepiej i w jak najbardziej przystępny sposób, byśmy wszystko zrozumieli. Należą się mu za to ogromne brawa, bo pomimo tego, że ma ogromne doświadczenie na Sali sądowej, to zainteresowanie 25 osób jakimś tematem zdecydowanie nie jest prostą sprawą. Mam nadzieję, że nie było to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

Tekst: Iga Drobina
Foto: ko. Wojciech Zięcina sdb

Czas na skupienie

Podobnie jak od kilka lat, tak i tego roku kwartalne dni skupienia przeżywamy wspólnie z oświęcimską wspólnota Bożego miłosierdzia oraz Salezjanami współpracownikami z obu oświęcimskich wspólnot.

W sobotę 19 października nasze spotkanie rozpoczęliśmy nieoficjalnie kawą i ciastem w sali wspólnoty. Godzina 9.00 wyznaczyła moment odśpiewania hymnu do Ducha Świętego, po którym w konferencji ks. Jan Hańderek dzielił się osobistymi przemyśleniami na temat współczesnego głoszenia Ewangelii, duszpasterzowania i pracy wychowawczej.  Wskazywał zarówno osobom konsekrowanym, jak i świeckim na możliwe drogi refleksji i odnowy. Opowiadanie o „zabraniu jednej żywicielki” miało unaocznić sytuację, w której utarte schematy, przyzwyczajenie do kontynuowania tego, co robiliśmy „zawsze”, obawa przed stratą tego, co już osiągnęliśmy, mogą być czynnikami hamującymi rozwój, wyjście poza znane formy pracy, czyli głoszenia Ewangelii oraz docieranie do tych, którzy z różnych powodów są poza obszarem duszpasterzowania.

Oczywiście ważnymi elementami dnia skupienia były: wspólna adoracja, uczestnictwo w sakramencie pokuty, modlitwa różańcowa i modlitwy ćwiczenia dobrej śmierci. Współbracia, choć nie tylko, wracali do ostatniego kwartalnego dnia skupienia, który przebiegał nietypowo, ponieważ wszyscy staliśmy się uczestnikami pogrzebu ks. Jana Urbańczyka. Modlitwa za tego, który pierwszy odejdzie od nas, ma zawsze swojego adresata, natomiast my nigdy nie wiemy, kto zbiera modlitwy z poszczególnych dni skupienia.

W homilii odwołując się do treści Listu apostolskiego Maximum illud papieża Benedykta XV, ks. Jan  przypomniał o trzech działaniach wspierających misje.: modlitwie, posyłaniu misjonarzy oraz wspieraniu struktur na misjach. Wszystkie te elementy są nam dostępne. Jeśli przejmiemy się wezwaniem Chrystusa: idźcie i nauczajcie,  zaczniemy je realizować nie koniecznie na dalekich misjach, ale obok nas, staniemy się częścią misji Chrystusa prowadzonej nieustannie od rozpoczęcia publicznej działalności.

Jak zapewne uczestnicy poprzednich spotkani mogą się domyślić, spotkanie zakończyło się wspólnym obiadem, choć pewną nowością może być uzupełnienie gości przy wspólnym stole o chłopców z internatu, którzy nie wyjechali do domów rodzinnych.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Wojciech Zięcina sdb

Dzień Edukacji Narodowej u Salezjanów

Dzień Edukacji Narodowej. Jak co roku w dniu 14 października, w naszej szkole odbywają się uroczystości. Wszyscy zebraliśmy się o godzinie 7.50 i po wspólnej modlitwie, połowa uczniów udała się do sal, a druga część na akademię. Po wspólnej mszy świętej grupy zamienią się rolami. W salach złożyliśmy życzenia wychowawcy oraz innym nauczycielom. Podczas akademii przygotowanej przez dwie klasy pierwsze mogliśmy usłyszeć kilka zdań o historii tego święta oraz w paru teatralnych scenach, zobaczyć, w jaki sposób uczniowie postrzegają swoją szkołę, przeżyć typowy dzień ucznia i nauczyciela. Dyrektor Dzieła Salezjańskiego ks. Dariusz Bartocha i dyrektor  szkoły ks. Mirosław Gajda wypowiedzieli kilka ciepłych zdań życzeń. Ten ostatni wręczył także nagrody dyrektora szkoły p. wicedyrektor Marii Miśkiewicz, p. Grzegorzowi Strumińskiemu, p. Dariuszowi Dekarzowi, p. Annie Sobel i ks. Arturowi Siewardze.

Uroczystej mszy świętej, jak zawsze towarzyszył cudowny śpiew zespołu Fausystem. Duża grupa lektorów zadbała o to, by w czasie mszy świętej wszystko było doskonale przygotowane. Mszy świętej przewodniczył ks. Mirosław Gajda, podczas homilii podkreśli wartość i rolę wychowania oraz dziękował uczniom za pamięć o swoich wychowawcach. Podczas mszy świętej prosiliśmy o Boże błogosławieństwo dla nauczycieli i pracowników szkoły, modliliśmy się za zmarłych nauczycieli i pracowników szkoły oraz za niedawno zmarłą śp. p. Mariannę Olczyk, wieloletnią pracownicę.

Na zakończenie mszy świętej uczniowie klas pierwszych złożyli uroczyste ślubowanie. Przewodniczący klas skierowali dłonie ułożone w geście do salutowania w stronę sztandaru z nowym drzewcem, a wszyscy pozostali z uniesiona prawą dłonią w podobnym geście potarzali słowa uroczystej przysięgi.

Uczniowie bardzo postarali się, aby ten dzień był wspaniały dla naszych nauczycieli. W szkole panowała cudowna atmosfera, każdy był zadowolony, a nauczyciele ze szkoły wychodzili z wieloma smakołykami oraz kwiatami. Mamy nadzieje, że nauczyciele dobrze zapamiętają ten świąteczny dzień.

red.
Foto: Wojciech Zięcina sdb

XIX Ogólnopolskie Forum Młodzieży Szkół Katolickich.

W dniu 24 września mieliśmy możliwość uczestniczenia w  Ogólnopolskim Forum Młodzieży Szkól Katolickich w Częstochowie. Wzięli w nim udział przedstawicie różnych środowisk uczniowskich z całej Polski. Podczas spotkania swoim przemyśleniami podzielili się z nami księża i świeccy mówcy, którzy poruszali tematy związane z dojrzałą miłością i sztuką nawiązywania oraz utrzymywania wartościowych relacji przez całe życie. Uczestniczyliśmy w konferencjach i świadectwach, a także we mszy świętej, którą jak zwykle ubogacał śpiew zespołu Projekt Fausystem. Ostatnim elementem naszego pobytu było wspólne uczestnictwo w drodze krzyżowej. Po tak pracowitym i pełnym refleksji dniu wracaliśmy do Oświęcimia w entuzjastycznej atmosferze.
Jesteśmy pewni, że to spotkanie owocnie zaprocentuje w obecnym roku szkolnym.

Tekst: Maria Czerwienka
Foto: Jolanta Okarmus

 

 

 

Wild Flowers

Od dłuższego czasu z niecierpliwością wielką czekałam na piątkowe wieczorne wydarzenie, które miało odbyć się 16 sierpnia 2019 r. tym razem nie tylko pod hasłem Letniej Sceny Muzycznej, ale także w ramach Jackowego Grania.

W drodze na koncert towarzyszyło mi mnóstwo pozytywnych emocji i duże podekscytowanie. Wiedziałam, czego mogę się spodziewać, mając świadomość tego, że założycielem zespołu Wild Flowers  i równocześnie grającą pierwszy saksofon jest Aleksandra Fleszar. Koncert zespołu Cztery smyczki, którego posłuchać mogliśmy w ramach Letniej Sceny Muzycznej, pokazał w jak niekonwencjonalny, inny i bezsprzecznie genialny sposób zinterpretować i zagrać można znane nam wszystkim, łatwo wpadające w ucho muzyczne hity najczęściej nucone skrycie  pod nosem.

Przed wejściem na plac raz jeszcze popatrzyłam w niebo. Wtedy właśnie pojawiła się ta jedna niepokojąca myśl:  Czy lunie z nieba uporczywe deszczysko?. Niebo miało odcień mocnej szarości.  Istotnie – za jakiś czas konkretnie lunęło.

Zespół w składzie:  Aleksandra Fleszar (Saksofon),  Dominika Englert (Piano ),  Marcin Majcherek(Bas ), Justyna Mikrut (Perkusja) – tego wieczoru dokonał – rzec można – cudu. Przez pierwsze 10 minut trwania koncertu szare niebo nie uroniło ani jednej kropli. Nagle z nieba lunął rzęsisty deszcz i tylko nieliczne osoby zaczęły umykać, by schronić się przed nim. Deszcz stawał się coraz bardziej intensywny i uporczywy. Ola i reszta ekipy tak jakby nie dostrzegali żadnych inwazyjnych zmian atmosferycznych. Po każdym zakończonym utworze z uśmiechem na twarzach i pasją potwierdzali wybór kolejnego granego przez nich utworu pomimo spływającego po ich twarzach, nutach i instrumentach deszczu. Publiczność mocno zahipnotyzowana i urzeczona muzyką siedziała pod parasolami. Byli jednak i tacy śmiałkowie, którym trzymanie parasola w dłoni zakłócałoby właściwy odbiór artystów, stąd dawali przyzwolenie, by deszcz skąpał ich całych. Duży szacunek dla nich.

Fajnym momentem stał się ten, w którym zapalona do dalszego udziału w koncercie i karmienia się tą pięknie brzmiącą muzyką  publiczność – ruszyła na pomoc wykonawcom. Z każdą kolejną chwilą w nowych  osobach wzbierała się odwaga do tego, by stanąć na scenie ze swoim parasolem i  przyczynić się do komfortu pracy muzyków, którym deszcz w brutalny sposób zatapiał i rozmywał nuty, skapywał, delikatnie rzecz ujmując na instrumenty i spływał od nasady głowy po całym ciele.

Parasole nieco ten komfort chwilowo podniosły, ale nie do tego stopnia by udało się w pełni uchronić instrumenty. Właśnie one w pewnym momencie zaczęły odmawiać współpracy. Punktem kulminacyjnym był moment, kiedy to basista każdorazowo chwytając za gryf, otrzymywał w odpowiedzi, subtelne kopnięcia prądem. Początkowo delikatne stawały się coraz mocniejsze i niebezpieczne. Gitara basowa zmuszona była do kapitulacji, nie mogąc wspierać  reszty zespołu w tworzeniu pojedynczych niezwykłych dźwięków.

Najpiękniej współbrzmieli razem, stąd wykonywanie kolejnych utworów bez barwy gitary basowej nie dałoby nam pełnego obrazu ich możliwości i tej niezwykłej harmonii dźwięku.

By posłuchać czegoś tak wykwintnego wyszukanego i profesjonalnego – nie ma czynników zewnętrznych, które mogłyby w tym przeszkodzić. Doświadczyłam sama i nabrałam tego przekonania.

Ten koncert na długo pozostanie gdzieś głęboko…

Jolanta Okarmus
Foto: Dariusz Bartocha sdb

Klubowy plac?

Szczęśliwie dla stałych bywalców Letniej Sceny Muzycznej kolejni artyści zaskakują odmiennością prezentowanej muzyki. Tym razem mogliśmy uczestniczyć w koncercie zespołu o nazwie Weronika Boiński Trio. Łatwo się domyślić, że gwiazdą trio była Weronika wokalista i gitarzystka, której towarzyszył osobisty Tato, Marcin wraz ze swoimi gitarami basową i akustyczną, a trzecim muzykiem był Marcin Kurcz, klawiszowiec. O nim to w czasie koncertu dwa razy powiedziano: gra z najlepszymi. Podaruje sobie nazwiska muzyków, którym towarzyszył, by nie wywoływać na jego twarzy rumieńców zakłopotania w czasie czytania tego tekstu.

Wyjątkowość koncertu poza głosem solistki i wykonanymi utworami, w części także jej autorstwa, zapewnił Marcin Boiński swoimi komentarzami i dialogiem z publicznością. Publiczność, która wypełniła przygotowane dla niej miejsca, kupiła tę konwencję koncertu i chętnie nagradzała uśmiechami i oklaskami artystów zarówno za wykonane utwory, jak i komentarze.

Wyjątkowość koncertu zapewnili także przypadkowi goście wchodzący na plac Jacka. Karnacja skóry, kształt twarzy, a nawet ubiór zdradzały, że byli to turyści odwiedzający nasze miasto, których ściągnęły z rynku dźwięku muzyki. Większość utworów śpiewna była w języku angielski, co być może ułatwiało turystom zrozumienie ich treści, ale były też utwory śpiewane po polsku i solowy finał w języku francuskim.

Ostatnim wyjątkowym akordem było oświetlenie sceny, które na parę godzin przed koncertem pieczołowicie ustawił tato Weroniki. Sierpniowe dni – niestety stają się coraz krótsze – co może martwic wszystkich, przypominając im o kończących się wakacjach, ale to powolnie zapadanie zmierzchu odsłaniało coraz więcej barw na scenie, wzmacniając pozytywne przeżycia widzów.

Marcin Boiński prócz tego, że jest muzykiem, jest także akustykiem. Nie omieszkał więc w czasie koncertu podkreślić role akustyka jako kolejnego członka zespołu. Wojtek Kościelniak, tym razem zrobił sobie pięciogodzinną przerwę w pielgrzymowaniu na Jasną Górę, był służyć muzykom swoimi umiejętnościami, co zostało przez nich życzliwie zauważone.

Akustyk na scenie i akustyk na widowni zgodnie podkreślili wyjątkowość grania i śpiewania w plenerze, tu wyjątkowym, bo właściwie koncert brzmiał klubowo, choć do pełni klubowej atmosfery placowi Jacka jeszcze trochę brakuje, ale popracujemy nad tym w przyszłym roku.

Po dwóch bisach, standardowych już owocach i słowie od Księdza Bosko, muzycy zgrali dwa kolejne bisy według życzenia publiczności. Padło wiele słów podziękowania i zaproszenie na kolejny koncert tym raz na skrzyżowaniu Letniej Sceny Muzycznej i Jackowego Grania.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb

« 1 z 2 »

Akustyczna chwała na letniej scenie

26 lipca na Letniej Scenie Muzycznej zobaczyliśmy dwie znajome twarze. Zgodnie z zapowiedzią ks. Dariusza Bartochy sprzed tygodnia, połowa składu pojawiła się już na poprzednim koncercie w osobie Filipa Komajdy, natomiast płeć piękną reprezentowała Agatka Broda. Oboje pokazywali się już niejednokrotnie na salezjańskich (i nie tylko) scenach, tak muzycznie, jak i aktorsko, a ponadto od kilku już lat angażują się w pracę z dziećmi w Oratorium.
„Akustyczna chwała” – to tytuł nieprzypadkowy. Już na początku muzycznego spotkania na placu świętego Jacka dowiedzieliśmy się, skąd się wziął. Według słownika języka polskiego „akustyczny” oznacza „zapewniający odpowiednie rozchodzenie się dźwięku”. Agatka i Filip zaprosili nas w ten piątkowy wieczór do muzycznego uwielbienia Pana Boga, by Jego chwała rozchodziła się jak najdalej w świat i do naszych serc. Widownia zgromadzona przed sceną mogła usłyszeć piosenki bardziej i mniej znane w ciekawych aranżacjach z wykorzystaniem gitary klasycznej, gitary akustycznej, dzwonków oraz harmonijek ustnych. Znalazło się miejsce dla utworów znanych m.in. ze Spotkań Młodych w Wołczynie i Lednicy czy z repertuaru Magdaleny Kani oraz pielgrzymkowych przebojów, tworzących niepowtarzalny klimat refleksji, radości i wdzięczności dla naszego Zbawiciela.
Wieczór zakończył się tradycyjnym Słówkiem, w którym ks. Ireneusz Piekorz nawiązał do wspominanych tego dnia rodziców Maryi – świętych Anny i Joachima.

Dziękujemy Urzędowi Miasta za wsparcie finansowe projektu.

Agnieszka Pluta
Foto: Bartosz_Krankowski