Wolontariusze podczas 74. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau

27 stycznia odbyła się uroczystość upamiętniająca 74. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau. W tym niezwykłym wydarzeniu wzięło udział ponad 50 byłych więźniów obozu, a także władze państwowe i zaproszeni goście. Po raz kolejny wróciliśmy pamięcią do tych wstrząsających wydarzeń, o których nie wolno nam nigdy zapomnieć.

Serdecznie dziękuję naszym wolontariuszom za pomoc i zaangażowanie. Młodzi ludzie, wykazajując się niezwykłą wrażliwością, pokazali, że spotkanie z ocalałymi jest dla nich bardzo ważne. Możliwość poznania i rozmowy z byłymi więźniami była dla nich wielkim przeżyciem. Dowodem na to są wypowiedzi naszych uczniów.

Pozwolę sobie przytoczyć kilka refleksji, które towarzyszyły im tego dnia:

„Możliwość poznania więźniów obozu Auschwitz-Birkenau była niesamowita!!Zwłaszcza rozmowa z dwiema siostrami z Warszawy, z którymi mogłam wypić herbatkę i posłuchać ich opowieści.”
„Dzięki dzisiejszemu spotkaniu z byłymi więźniami uświadomiłam sobie, ze ci starsi ludzie są w rzeczywistości niesamowicie żywymi i radosnymi małżonkami, dziadkami, a przebywanie w ich towarzystwie ogromnie uszlachetnia i uczy bycia pokornym.”
„Byli więźniowie dali mi dużo siły i wiele do myślenia. Tyle przeszli, a i tak dają świadectwo. Wracając do muzeum, dzielą się z nami swoimi przeżyciami i trzymają się  – o dziwo –  całkiem nieźle, nawet sobie troszkę żartowali… ”
„Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się w tym roku na bycie wolontariuszem, ponieważ mogłam zobaczyć, że byli więźniowie istnieją naprawdę, a nie tylko na papierze. To była bardzo dobra okazja, żeby się z nimi spotkać. Ja także dziękuję, że mogłam być częścią tego dnia.”
„Największym zaskoczeniem było dla mnie pozytywne nastawienie byłych więźniów. Mimo podeszłego wieku i wielu cierpień, potrafili zachować uśmiech na twarzy i życzliwość dla nas. To dla mnie zaszczyt, że mogłam towarzyszyć im w tej uroczystości.”
„Spotkanie z tak wspaniałymi, miłymi i życzliwymi osobami, które przeżyły naprawdę ogromne męki i cierpienia w obozach zagłady dało mi dużo do myślenia o moim życiu i o tym, ze powinniśmy cieszyć się każdą chwilą i z niej w pełni korzystać, ponieważ wystarczy jeden moment i nasze życie może się diametralnie zmienić.”

Gdy patrzymy na miejsce, w którym kiedyś doszło do tak dramatycznych wydarzeń i wsłuchujemy się w opowieści byłych więźniów, po raz kolejny zadajemy sobie pytanie :  Jak człowiek mógł zgotować drugiemu człowiekowi tak okrutny los? Niestety, znowu nie jesteśmy w stanie na nie odpowiedzieć.

Marta Chrapczyńska
Foto: Marta Chrapczyńska

 

Piękna nadzieja tańca

W radosnych dniach karnawału odwiedził internat Zespołu Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu ks. inspektor Adam Parszywka. Spotkanie prowadził z wielkim profesjonalizmem kl. Dominik Nowak.

Grupa taneczna pod kierunkiem Pani Róży Grzywacz i Pani Marty Sitek przedstawiła nam układ taneczny do dwóch utworów. Znamy ogromny dorobek artystyczny tej formacji, mogliśmy obejrzeć fragmenty musicalu „Mama Mia”. Młodzież w sposób bardzo efektowny przedstawiła utwory muzyczne Dancing Queen, Voulez-Vous. Podziwialiśmy ich taniec do którego choreografie przygotowała nasza uczennica. Obecność Inspektora dodała artystom energii i odwagi, zostali oni nagrodzeni gromkimi brawami. W dalszej części spotkania kl. Dominik zaprosił do wspólnej zabawy internistów i grupę taneczną. Ten piękny wieczór dał nam dużo radości i uświadomił, że taniec jest najbardziej wzruszającą ze wszystkich sztuk, otwiera w ludziach to, co najpiękniejsze.

Piotr Bąba
Foto: Brat Wojciech Zięcina sdb

Podsumowanie pierwszego semestru roku szkolnego 2018/2019

Rozpoczęło się ostanie pół roku szkolnego, które dla części uczniów stanowi w ogóle ostatnie pół roku nauki w szkole. Klasy 3Ga, 3Gb i 3Gc mogą czuć się wyjątkowo, bo są ostatnim rocznikiem gimnazjum. Być może już na zawsze! To także ostatnie miesiące klas maturalnych w naszych murach, bo za niecałe 92 dni zasiądą do egzaminu dojrzałości, który otworzy im drogę w szeroki świat. Pozostanie im już tylko (albo aż!) stowarzyszenie BWS.

Półroczna wywiadówka to czas podsumowań. Statystyki naszej szkoły przedstawiają się następująco:
Najlepsza uczennica liceum to Kasia Sokal ze średnią 5,36.
Najlepszy uczeń technikum to Kacper Kozioł ze średnią 5,20.
Najlepszy uczeń szkoły branżowej z oddziałami szkoły zawodowej to Mateusz Gazurek ze średnią 4,64.
Najlepsza uczennica gimnazjum to Karolina Kokosza ze średnią 5,40.
Najmniej godzin lekcyjnych opuściły ex aequo 1Lb i 1td ze średnim wynikiem 95%, podczas gdy najlepiej uczęszczającą na zajęcia szkołą jest gimnazjum ze średnią frekwencją 90%.

Szkoła podjęła w ostatnim półroczu bardzo wiele działań związanych z remontami i udoskonaleniami naszego drugiego domu: możemy poszczycić się nowo wyremontowaną halą wyposażoną w nowoczesne maszyny sterowane numerycznie, dwiema odnowionymi stolarniami, które zostały uzbrojone w nowe elektronarzędzia przez firmę Mafel oraz salą wyposażoną w nowoczesną tablicę multimedialną, która umożliwi prowadzenie zajęć interaktywnych, bez fizycznej obecności wykładowcy na sali, przygotowanej specjalnie dla szkół technicznych.

Nadchodzący rok budzi obawy, ponieważ spotkają się dwa roczniki w pierwszej klasie, jednak dyrekcja zapewnia, że szkoła otworzy tak dużo oddziałów, jak wielu uczniów będzie chciało skorzystać z jej oferty edukacyjnej. Ma powstać między innymi nowa klasa technikum – technik informatyk. 29 marca planuje się zorganizować dla kandydatów Dzień Otwartych Drzwi.

Szkoła ma bardzo dobrą opinię wśród dużych korporacji. Firma Festool objęła swoim patronatem pierwsze klasy stolarskie, natomiast GTV objęło nim całą szkołę – pierwszą w Polsce. Technikum i liceum otrzymały natomiast tytuł Srebrnej Szkoły plasując się na 140 (technikum) miejscu w kraju. Dyrekcja zwraca uwagę na to, jak wiele znaczą chęci młodych. Bez naszego zapału i pragnienia nauki nie miałoby sensu nic, co szkoła robi. Dlatego tak ważne jest, aby rodzice mocno motywowali uczniów, a my – uczniowie samych siebie. Wywiadówka odbyła się dzień po wspomnieniu św. Jana Bosko, co nadaje szczególnego znaczenia temu podsumowaniu.

Wojciech Kościelniak
Foto: Paweł Gacek sdb

Dzień Patrona Szkoły

W czwartek, 31 stycznia, wspólnie celebrowaliśmy Dzień Patrona Szkoły – św. Jana Bosko, niejednokrotnie nazywanego Ojcem i Nauczycielem młodych ludzi. Rozpoczęliśmy go modlitwą na porannym apelu oraz krótkim przypomnieniem harmonogramu przebiegu uroczystości. Zaraz potem klasy gimnazjum oraz liceum udały się na seans filmowy, natomiast technikum oraz szkoła branżowa – na akademię w nowym kościele. Dzięki szczególnemu zaangażowaniu klas 3Gc, 2Lb i 2tm wraz z wychowawcami mogliśmy podziwiać wyjątkową inscenizację przedstawiającą sny ks. Bosko jak i na nowo przypomnieć sobie jego sylwetkę oraz działalność pełną miłości i troski skierowane przede wszystkim do młodzieży. Następnie powitaliśmy na scenie byłych wychowanków Salezjan, z którymi nasi rówieśnicy przeprowadzili rozmowę dotyczącą ich wspomnień ze szkolnych lat. Słuchaliśmy o inspiracjach zaczerpniętych w trakcie edukacji, ambicjach pielęgnowanych pod okiem wspierającej kadry nauczycielskiej i powstałych relacjach rozwijających się w murach naszej placówki. Podsumowano również rozstrzygnięty wcześniej konkurs wiedzy o życiu patrona, wręczając laureatom dyplomy. Zwieńczeniem dzisiejszych obchodów była Msza Święta, która oprócz momentów refleksyjnej zadumy przypomniała nam także o fundamentalnych wartościach nieustannie podnoszonych przez ks. Jana Bosko, a kultywowanych w salezjańskiej szkole. Każdy z nas stanowi w niej indywidualny podmiot, lecz razem jesteśmy wspólnotą wiernych uczniów dbających o wyjątkową historię, która towarzyszy nam na drodze edukacji.

Tekst: Katarzyna Rostecka
Foto: ks. Paweł Gacek sdb

Srebrna szkoła

10 stycznia w Akademii Biznesu i Finansów Vistula w Warszawie odbyło się uroczyste ogłoszenie wyników Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2019. Ogólnopolski Ranking Techników 2019 wskazał 500 najlepszych techników w Polsce a w tym samym czasie Ogólnopolski Ranking Liceów Ogólnokształcących 2019 wyłonił 1000 najlepszych liceów w Polsce.

Nasze Technikum uplasowało się na 140 miejscu w Rankingu zdobywając Tytuł „Srebrnej Szkoły 2019” zyskując również miano najlepszego w Powiecie Oświęcimskim. 140-ste miejsce, który zdobyliśmy w tym roku wskazuje na to, iż dbamy o zwiększanie jakości naszej szkoły a tym samym podnosimy poprzeczkę w odniesieniu do roku ubiegłego.

Na tym jednak nie koniec Niespodzianek!

Nasze Liceum zostało wyróżnione w Ogólnopolskim Rankingu  Liceów Ogólnokształcących 2019 uzyskując również Tytuł „Srebrnej Szkoły 2019”.

 

Kapituła Rankingu ustaliła następujące kryteria i ich wagi:

w Rankingu Liceów Ogólnokształcących  2019:

sukcesy w olimpiadach 30%

matura – przedmioty obowiązkowe 25%

matura – przedmioty dodatkowe 45%

 

w Rankingu Techników  2019:

sukcesy w olimpiadach 20%

matura – przedmioty obowiązkowe 20%

matura – przedmioty dodatkowe 30%

wyniki egzaminów zawodowych 30%

 

Ogromnie cieszy nas to wyróżnienie i jeszcze mocniej determinuje nas do działań na rzecz podnoszenia jakości pracy szkoły i osiągania satysfakcjonujących wyników.  W naszym odczuciu – doceniono nasze starania idące w tym kierunku, iż to czego się podęliśmy i będziemy podejmować  wykonamy profesjonalnie i dobrze wzbudzając przy tym zaufanie.

Wspominając radosnego księdza Ryszarda

23 stycznia 2019 roku. przed południem odbył się pogrzeb ks. Ryszarda Urbańskiego, salezjanina, misjonarza. Wzięło w nim udział ok. 40 salezjanów, głównie z Inspektorii Krakowskiej, pracujących w Polsce i na Ukrainie na czele z ich przełożónym ks. Inspektorem Adamem Parszywką, ale także dwóch przedstawicieli Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego z Warszawy, ks. Jerzy Combik proboszcz parafii z Libidzy, miejscowości rodzinnej ks. Ryszarda i ks. dziekan Fryderyk Tarabuła. Drugą część sanktuarium Maryi Wspomożycielki Wiernych w Oświęcimiu zajęło ponad 60 osób świeckich, prócz znacznej części rodziny było to delegacja z parafii chrztu ks. Ryszarda z Kamyka i cześć pracowników Dzieła salezjańskiego w Oświęcimiu. Mszy żałobnej przewodniczył przełożony Inspektorii Krakowskiej ks. Adam Parszywka.

Poniżej możemy przeczytać krótkie wspomnienie o życiu księdza Ryszarda.

Ksiądz Ryszard Urbański urodził się 16 lipca 1936 roku w Kamyku jego dom rodzinny znajdował się w parafii Kamyk w Libidzy miejscowości leżącej w niedalekiej odległości od Kopca. Rodzice ks. Ryszarda Andrzej i Stanisława żyli głęboką wiarą choć w materialnie trudnych warunkach. W 1936 roku doczekali się syna Ryszarda, a w 1939 roku urodziła im się córka Danuta.

Po wybuchu II wojny światowej na przełomie 1942 i 1943 roku cała rodzina wraz z małymi dziećmi została wywieziona  na tzw. „roboty” do Niemiec w okolice obecnej Złotoryi. Po zakończeniu działań wojennych wrócili do rodzinnego domu, a ks. Ryszard rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Kamyku, w której osiągał dobre wyniki w nauce. W tym czasie zdradzał pierwsze oznaki powołania, według relacji jego młodszej siostry jednym z jego zajęć było budowanie ołtarzyków. Ostatecznie w 1952 roku podjął decyzje o wstąpieniu do salezjańskiego nowicjatu w Kopcu.

Z tego czasu takie świadectwo składa jego współnowicjusz ks. Bolesław Rozmus: „z czasu nowicjatu pamiętam mały epizod: o mało nie został z niego wydalony, ponieważ, po kryjomu, razem z Jozefem Irlikiem, uruchomili i wyprowadzili z garażu samochód ekonoma, ks. Franciszka Cyronia. Dyrektor nowicjatu, ks. Alojzy Gwóźdź, widząc w tym tylko młodzieńczą psotę, wyciszył sprawę i obaj, po latach zostali kapłanami. Myślę, ze Ryśkowi pozostał na cale życie jakiś uraz, bo nigdy nie zrobił prawa jazdy”. 

15 sierpnia 1953 nowicjusz Ryszard Urbański w Kopcu złożył swoje pierwsze śluby zakonne i na zawsze został związany z Towarzystwem Salezjańskim. Następnie w latach 1953-1955 podjął studia filozoficzno-pedagogiczne w studentacie w Krakowie na tzw. Łosiówce. W latach 1955-1958 kontynuować swoja formację na praktyce pedagogiczno – duszpasterskiej kolejno w: Oświęcimiu, Szczyrku, Krakowie i Przemyślu. W tym też czasie zdał państwową maturę. Po zakończeniu praktyki czyli tzw. asystencji wrócił na studia teologiczne (1958-1962) do Krakowa. Tam też 19 czerwca 1959 roku złożył śluby wieczyste, a 16 czerwca 1962 otrzymał święcenia kapłańskie.

Pierwszą placówką po ukończeniu studiów i przyjęciu święceń kapłańskich był Oświęcim, przez 3 lata (1962-1965) pracował w tutejszej szkole zawodowej jako nauczyciel zawodu.

Kolejny etap jego życia rozpoczął się w 1965 roku kiedy wspólnie z ks. Czesławem Diadią i Andrzejem Smarujem udał się na misje do Wenezueli. Tak to wydarzenie wspomina ks. Bolesław Rozmus: „Ówczesny dyrektor, ks. Stanisław Motyl, bardzo żałował wyjazdu księży, a zwłaszcza Ryszarda, ponieważ on był kompetentnym nauczycielem zawodu. Władze komunistyczne konsekwentnie odmawiały wydania im paszportów, aż tu nagle, po latach oczekiwania, wbrew wszelkiej nadziei,  paszporty otrzymali…  ku wielkiej rozpaczy dyrektora. Był rok 1965. Żegnaliśmy ich na dworcu w Katowicach. Później otrzymywałem od nich kartki pocztowe z miejsc na trasie którą jechali: Włochy, Francja, Hiszpania… Ostatnia europejska pocztówka doszła  z Teneryfy. Kiedy po ośmiu latach ja wraz z  koadiutorem Janem Krzysztofem podobną trasą, ale innym statkiem i przez Maderę, dopłynęliśmy do wenezuelskiego portu La Gauaira, byliśmy witani przez ks. Ryszarda i innych polskich kolegów”.

Ksiądz Ryszard prawie przez swoje 51 lat pracy w Wenezueli, przebywał w Caracas, pracując w Salezjańskiej Szkole Technicznej. Tam dał się poznać jako wspaniały pedagog, przyjaciel młodzieży i organizator. Szkoła w ciągu kilku lat stała się wzorcową szkołą techniczną w stolicy Wenezueli.

Ksiądz Ryszard wprowadzał nowe technologie, dbał o jakość zawodową i etyczną personelu, na początku sprowadził maszyny z ówczesnej Czechosłowacji, potem także z innych krajów

16 czerwca 1987 roku ks. Ryszard Urbański w Wenezuelskim Uniwersyteckim Instytucie Doskonalenia Zawodowego Nauczycieli ukończył studia uniwersyteckie z mechaniki uwieńczone tytułem nauczyciela z prawem do nauczania w szkole średniej, a 24 czerwca 1997 roku ukończył studia pedagogiczne na  Katolickim Uniwersytecie Adres Bella w Caracas w Wenezueli.

W dobrych czasach w Wenezueli pracowało siedemnastu Polaków Salezjanów rozproszonych po całym terytorium państwa. Ksiądz Ryszard był duszą i ośrodkiem jedności dla nich wszystkich. Oprócz tego był duszpasterzem Polskiej Misji Katolickiej w Wenezueli. Jemu przypadło w udziale zorganizowanie uroczystości 1000-lecia  Chrztu Polski oraz spotkań Polaków i spokrewnionych nacji czyli: Litwy, Ukrainy, Słowacji i Czech z papieżem Janem Pawłem II podczas wizyt w 1985 i 1996 roku.

O tym kim był ks. Ryszard dla Salezjanów wenezuelskich, mogą świadczyć niektóre wiadomości przesłane na ręce ks. Bolesława Rozmusa po otrzymaniu wiadomości o jego śmierci.

Długoletni wikariusz inspektorialny i sekretarz, ks. José Godoy, napisał: „Żegnając kochanego ks. Ryszarda, w jego osobie chce podziękować całej ekipie Salazjanów-Polaków, którzy zostawili swoje rodziny i swoją ojczyznę, żeby przybyć do Wenezueli, by pomóc nam wspólnie budować Inspektorię, którą dziś mamy. Z ks. Ryszardem, w tej samej wspólnocie, dzieliliśmy ostatni etap jego pobytu w Wenezueli. Czułem jego wielki ból z powodu opuszczenia naszej wenezuelskiej inspektorii. Był on wzorem współbrata całkowicie oddanego sprawie salezjańskiej”.

Ksiądz Nelson Rodriguez, dyrektor ze wspólnoty w której pracował ks. Ryszard zaświadcza: „Silny, ale przypadło mu w udziale dużo cierpieć w ostatnich latach.  Prawdziwy mąż boleści: przeszedł kilka ciężkich operacji, wiele miesięcy przeleżał w klinice,  w szpitalach, przez rok musiał jeść leżąc na jednym boku, żeby uniknąć zadławienia. Ale zawsze uśmiechnięty i cierpliwy. Wielkie cierpienia są nieme”.

Biskup Raúl Biord, salezjanin napisał: Ksiądz Ryszard, wielki przyjaciel i wspaniały salezjanin”, a inny biskup salezjański, Jonny Reyes dodaje: „Dzięki Ci Panie, za życie i przykład ks. Ryszarda. Niech lata jego siewu w Wenezueli przyniosą owoce w byłych jego wychowankach”. Superlatywy takie jak: „wspaniały salezjanin”, „oddany duszą i sercem młodzieży”, „niezrównany pedagog”, „piękne lata przeżyłem u jego boku”, „najlepszy przyjaciel”… powtarzają się bez przerwy w wiadomościach, które docierają z Wenezueli.

Ksiądz inspektor w czasie homilii po zacytowaniu powyższych świadectw powiedział: „To nic innego jak podsumowanie dobrego życia.  Życia oddanego Chrystusowi, Kościołowi i Zgromadzeniu”.

Ksiądz Ryszard za swoją pracę został odznaczony przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ilekroć przebywał w Polsce z radością spotykała się ze znajomymi z czasów szkolnych, ale także bardzo chętnie gromadził młodzież oratoryjną, by przy ognisku czy na innym spotkaniu dzielić się doświadczeniami, radować życiem i opowiadać o misjach. Na wydrukowanej pamiątkowej karcie z jubileuszu 50-lecia święceń kapłańskich, która miał ze sobą po powrocie z Wenezueli można przeczytać wiele pożegnanych, ciepłych, życzliwych wpisów.

26 kwietnia 2017 roku ks. Ryszard jeszcze bardzo schorowany, po przejściu wcześniej kilku operacji wrócił do Polski i ponownie jak na początku swojej drogi zamieszkał w Oświęcimiu. Przez kolejne tygodnie i miesiące poddany chorobie zachowywał wielką pogodę ducha i radość.  Na tyle na ile pozwalała mu kondycja fizyczna utrzymywał kontakt ze współbraćmi, cieszył się każdym zaproszeniem na kawę, nie stronił od żartowania na różne tematy, pozwalał także żartować z siebie. Był bardzo często odwiedzany przez rodzinę mieszkającą w różnych częściach kraju.

Początkowo sprawował niedzielną eucharystię w sanktuarium, a codzienną w pokoju, często była to msza celebrowana razem z najmłodszymi współbraćmi we wspólnocie asystentami. Razem ze swoimi opiekunami, głównie ks. Markiem Ruskiem i br. Sebastianem Wiśniewskim odmawiał różaniec i inne modlitwy. Od rozpoczęcia roku szkolnego we wrześniu 2017 roku rzadziej samodzielnie wychodził z pokoju, choć mimo to wielu chłopców w internacie posługiwało się jego charakterystycznie wypowiadanym „si” i „hola”.

Wreszcie przyszedł jeszcze trudniejszy czas w 2018 roku od listopadowego pogorszenia stanu zdrowia i pobytu w szpitalu, praktycznie nie mógł wychodzić z łóżka. Nie potrafił już koncelebrować mszy świętej, a jedynie w niej uczestniczył lub przyjmował komunie świętą. Pod koniec życia, gasnąc, jego służba została zamieniona na cierpienie. Widzieliśmy czasami grymas bólu na jego twarzy, ale za każdym razem na pytanie: boli coś księdza odpowiadał: „nie”.

Odszedł od nas spokojnie, kilka minut po godz. 11 w niedziele 20 stycznia w obecności kl. Dominika asystenta – chyba jak zawsze czuł się dobrze z młodymi. Dwie godziny wcześniej  ks. Piotr udzielił mu namaszczenia chorych i komunii świętej.

Salezjanie modlą się codziennie: „Spraw, Maryjo Wspomożycielko, by nasza służba Bogu była wierna i wspaniałomyślna aż do śmierci”. Ksiądz Ryszard odszedł wiernie i wspaniałomyślnie służąc Bogu.  Niech Maryja Wspomożenie Wiernych  pozwoli mu osiągnąć radość pełnego zjednoczenia się z Bogiem w Domu Ojca.

Dariusz Bartocha sdb
Bolesław Rozmus sdb
Foto: ko. Wojciech Zięcina sdb

Studniówka 2019

Noc z 12 na 13 stycznia 2019 roku na pewno zapisze się na długo w pamięci tegorocznych maturzystów. W dworku „Eureka” w Czechowicach-Dziedzicach od godziny 19 rozbrzmiewał polonez, a na parkiecie pojawiały się kolejne klasy, by zaprezentować misternie przemyślane i ćwiczone od wielu tygodni układy „chodzonego”.

Studniówka to nie tylko czas zabawy i chwilowego zapomnienia o zbliżającym się egzaminie dojrzałości. Jest to także czas podziękowania nauczycielom, którzy w ciągu trzech lat wkładają wiele wysiłku w rzetelne przygotowanie uczniów do matury. Podziękowania złożono również na ręce rodziców, dzięki którym studniówka została tak perfekcyjnie przygotowana. Po uroczystym polonezie oraz rozdaniu kwiatów nastąpiło oficjalne rozpoczęcie balu. Słówko do uczniów skierował ksiądz inspektor Adam Parszywka oraz dyrektor szkoły ks. Mirosław Gajda, życząc młodym udanej zabawy i sukcesów na maturze – pierwszym z ważnych egzaminów w życiu.

Przez cały wieczór parkiet ani razu nie był pusty. Orkiestra swoją energią zachęcała do zabawy, a była to prawdopodobnie ostatnia taka okazja przed ciężką pracą w kolejnym semestrze. Wspólne zdjęcia wykonane czy to przez fotografów, czy w fotobudce niewątpliwie będą stanowić miłą pamiątkę z tej imprezy. Bawili się nie tylko uczniowie i osoby towarzyszące, ale także nauczyciele oraz wychowawcy, którzy byli z nami do samego rana. Było to niepowtarzalne wydarzenie, które będziemy wspominać latami. Oby tradycja organizacji balu studniówkowego nigdy nie wygasła.

Alicja Stężowska
Foto: ks. Paweł Gacek

Bożonarodzeniowy Dzień Wspólnoty

Dziś, tj. 21 grudnia 2018 r. odbyła się najbardziej sympatyczna uroczystość w całym roku szkolnym, czyli bożonarodzeniowy Dzień Wspólnoty. Cała szkoła już na początku Adwentu została przystrojona w kolorowe światełka, żywe choinki i uśmiech uczniów oraz nauczycieli, a dziś miała miejsce kulminacja świątecznej radości. Elegancko ubrani uczniowie mieli okazję spotkać się z nauczycielkami w pięknych sukienkach i nauczycielami w odświętnych garniturach. Na spotkaniach opłatkowych w klasach zapanowała cudowna atmosfera wzajemnej, szczerej życzliwości. Każdy miał okazję usłyszeć dobre słowo prosto z serca od przyjaciela z ławki. Mieliśmy też możliwość powiedzieć wychowawcom, jak wiele dla nas znaczą i jak wdzięczni im jesteśmy, oraz docenić każdego klasowego kolegę czy koleżankę, życząc im wszystkiego, co najlepsze.

Następnie wszyscy udaliśmy się do sali teatralnej, gdzie przywitała nas nieśmiertelna orkiestra Sokoły. Młodzi muzycy pomimo nieobecności kapelmistrza postanowili uświetnić tę ważną uroczystość. Tradycyjną akademię przygotowały klasy 1Lc, 3Gb oraz 1tps z panią mgr Anią Pitry, panią mgr Agnieszką Krawczyk oraz panem mgr. Bogusławem Piwowarczykiem na czele. Uczniowie zadali sobie wiele trudu, aby przypomnieć nam historię Ebenezera Scrooge’a zawartą w „Opowieści wigilijnej”. Młodzi aktorzy przez dwa tygodnie spędzali po kilka godzin na próbach w sali teatralnej. Warto zwrócić uwagę na to, że każdy element akademii, wraz z obsługą światła i nagłośnienia, został przygotowany przez uczniów i uczennice (!) tych klas. Po opadnięciu kurtyny ks. dyrektor Mirosław Gajda, przedstawiciele Rady Rodziców oraz Samorządu Szkolnego złożyli nam ze sceny piękne bożonarodzeniowe życzenia.

Uwieńczeniem tegorocznego Dnia Wspólnoty była wspólna Eucharystia w Sanktuarium MBWW – najpiękniejszy moment tego dnia. Liturgii przewodniczył ks. dyrektor Dariusz Bartocha, który skierował też do nas Słowo Boże. W homilii odniósł się między innymi do życzeń księdza Gajdy, przypominając je nam i dając głębszy im wydźwięk, ponieważ zostały wypowiedziane z ust celebransa, czyli alter Christos. Księża dyrektorzy razem przedstawili nam to, jak ważne jest dla nas narodzenie Boga i jak wiele Jezus chce nam dać przez te Święta.

Eucharystię uświetniła liczna Służba Liturgiczna, która zadbała o wyjątkowość tej mszy, oraz zespół Projekt Fausystem, który zajął się oprawą muzyczną, zachęcając wielu uczniów do wspólnego śpiewu. Wyjątkowa była także modlitwa wiernych poprowadzona przez uczennice liceum oraz świetnie przygotowana procesja z darami. Dobrze, że w tak wyjątkowej szkole, jak nasza liturgia zawsze jest wyjątkowa.

Na sam koniec cała wspólnota szkoły złożyła ks. Dariuszowi Bartosze najszczersze życzenia z okazji jego imienin oraz zadedykowała mu utwór ulubionego zespołu, czyli „Wszystko ma swój czas” wykonany przez Karolinę Jonkisz.

Po tak wielu wrażeniach uczniowie i nauczyciele z sercami pełnymi miłości wyruszyli do domów na wyczekiwaną przez wszystkich przerwę świąteczną.

Wojciech Kościelniak
Foto: ks.Paweł Gacek sdb

Prezentacja narzędzi firmy Mafell dla uczniów klas stolarskich

W dniu dzisiejszym – 30 października 2018 roku – naszą szkołę odwiedziła firma Mafell, której przedstawiciele z Polski, Czech i Słowacji przyjechali specjalnie do Nas w celu zorganizowania pokazu narzędzi do obróbki drewna. Firma ta pochodzi z Niemiec i na co dzień zajmuje się produkcją narzędzi dla cieśli, dekarzy oraz stolarzy. Współpracuje ona również z trzema szkołami w Czechach, z dwiema na Słowacji – w tym ze szkołą salezjańską w Żylinie. Ogromnie byłoby nam miło, gdyby i nam udało się podjąć współpracę z tak profesjonalną Firmą.
Tego dnia wszystkie klasy stolarzy wraz ze swoimi nauczycielami zawodu zebrali się na prezentacji nowych udoskonalonych narzędzi stolarskich oraz ciesielskich. Największe zainteresowanie budziły maszyny ciesielskie – być może z tego powodu, iż generowały one najwięcej wiórów :-). W tym momencie rodzi się w nas bolesna refleksja nad faktem, iż zawód cieśli nie cieszy się zbyt wielkim zainteresowaniem. Pojawia się wtedy pytanie, z jakiego powodu tak się dzieje.
Po owocnej prezentacji nauczyciele zawodu spotkali się i debatowali nad wyborem odpowiedniego sprzętu na potrzeby edukacji swoich uczniów.
Wspomnieć należy, iż firma Mafell posiada bardzo solidne urządzenia, z których niektóre przedwojenne modele pracują po dziś dzień. Na początku grudnia odbędą się warsztaty dla instruktorów naszej szkoły, które będą miały służyć zapoznaniu się z obsługą najnowszych urządzeń firmy Mafell reprezentowanej przez naszych dzisiejszych gości.

No Images found.

Mateusz Wójcik, Jolanta Okarmus
Foto: Paweł Gacek sdb

Poszłam na DNO

Jak na DNO to tylko do Oratorium ;-). Czyli o spontanicznym wolontariacie słów kilka
Pytana, czy zamierzam się wybrać na Dobrą Noc Oratoryjną, odpowiadałam: nie, to nie dla mnie, nie interesuje mnie to, nie będę się tam dobrze czuła. Jestem za stara, będę za bardzo zmęczona, nie chcę iść sama, na nic się tam nie przydam. Do pewnego stopnia nie ma w tych wytłumaczeniach nic podejrzanego; były prawdziwe, bo rzeczywiście czułam się właśnie w taki sposób. Zapierałam się rękami i nogami, żeby przypadkiem się nie złamać i nie zmienić zdania, jednak – jak to się często w życiu zdarza – Pan Bóg miał dla mnie zupełnie inny plan.

On, niczym tajny agent, ukrył się pod pseudonimem Przypadek. Bo właśnie niby przez przypadek znalazłam się w Oratorium w niedzielę poprzedzającą DNO, kiedy osoby odpowiedzialne za jego organizację właśnie rozpoczynały spotkanie. Zaczęło się od niezobowiązującej herbatki; skończyło zaś na tym, że poznałam od podszewki cały plan gry terenowej, a przy okazji różne inne elementy całego wydarzenia, którymi trzeba się było jeszcze zająć. Ogrom pracy, który czekał na wolontariuszy, wydawał mi się niemożliwy do pokonania. Do zrobienie było dosłownie wszystko, a czasu – niecały tydzień. Wtedy właśnie zdecydowałam, że muszę przyjść i włączyć się w to dzieło, choćbym miała robić najmniej ważną rzecz ze wszystkich dostępnych ról.

Również w tym moje postanowienia minęły się z rzeczywistością. Przygotowania do Dobrej Nocy Oratoryjnej okazały się żywiołową mieszanką zaginionych rekwizytów, spontanicznych modyfikacji planu i szukania siebie nawzajem na ogromnych przestrzeniach zakładu salezjańskiego. Nie zdarzył się moment, żeby nie było nic do roboty, ale równocześnie wszystko zostało wykonane na czas. Choć w ferworze pracy pojawiały się kłopoty i nieporozumienia, nie towarzyszyły im żadne kłótnie. Wręcz przeciwnie, ekipa wolontariuszy bawiła się doskonale, wykonując przy tym swoje zadania sprawnie niczym dobrze naoliwiona maszyna. Osoby, które do tej pory nawet się nie znały lub nie miały okazji ze sobą porozmawiać, a także starzy znajomi i przyjaciele stali się wspólnotą – i jest to wspólnota, z przynależności do której jestem dumna. Nikt nie zaprzeczyłby, że żadnego z nas nie mogło tam zabraknąć, a z Bożą pomocą udało się nam dokonać czegoś wspaniałego.

Najlepszą nagrodą za ciężką pracę są jej efekty, a dla nas były one widoczne praktycznie natychmiast. Zaczynając od zaangażowania młodzieży w odkrywanie oratoryjnych wspólnot, na ich niespożytej energii w tańcu oraz w zdobywaniu punktów gry terenowej kończąc, każda minuta Dobrej Nocy Oratoryjnej przysparzała wciąż i wciąż kolejnych powodów do radości. Rano, kiedy po rozdaniu nagród i wspólnej modlitwie zakończyliśmy całe wydarzenie, wcale nie chciało się wracać do domu. Patrząc z perspektywy czasu, widzę wiele Bożego działania podczas tamtej nocy i nie pozostaje mi nic innego, jak tylko cieszyć się, że mogłam być częścią czegoś tak wspaniałego… no i oczywiście, wybrać się na kolejne DNO.

Ewa
Foto: Małgorzata Dziewa

No Images found.