Ich talent ponownie nas zachwycił!   

Wieczorem 24 lipca 2020 r. na naszej letniej scenie muzycznej ponownie zagościli wspaniali artyści Studia Wokalnego – Voicesing. Wszyscy z wielką przyjemnością słuchaliśmy kolejnego koncertu w cyklu Boskie Granie, wspartego patronatem miasta Oświęcim.  Publiczność na tym koncercie była najliczniejsza jak do tej pory, dlatego jesteśmy pewni, że teraz będzie tylko przybywać i przybywać kolejnych słuchaczy.

Na scenie pojawiło się czternastu młodych, utalentowanych artystów, którzy zachwycili nas swoją twórczością. Pojawili się absolutni debiutanci, jak Julia Staroń, dla której to był pierwszy występ sceniczny jak i artyści obyci ze sceną. Przed każdym występem, mogliśmy poznać marzenia, ulubiony kolor oraz kilka słów na temat śpiewanej piosenki danego artysty. Niektóre z nich na pewno zostaną w naszych głowach na długi czas. I tak na przykład, Michał chciałby wyjechać do Nowej Zelandii śladami Drużyny Pierścienia, a Julia do Stanów Zjednoczonych, aby zobaczyć zachód słońca na jednej z kalifornijskich plaż. Z kolei Stefan, który tak zachwycił publiczność, że podczas jego występu pojawiły się banery, marzy o tym, aby porządnie się wysypiać. Chyba wielu z nas ma podobne marzenie.

Piosenki zaprezentowane przez wokalistów miały przeróżną tematykę. Jedne przywołały wspomnienia dzieciństwa, inne sprawiły, że na ustach publiczności pojawił się szeroki, szczery uśmiech. Jednak były też takie, które wprawiały w nostalgię, przez co cały koncert był wspaniałą podróżą, podczas której można było odczuć tak wiele i to w niedługim czasie.

Tego wieczoru pogoda w Oświęcimiu próbowała płatać figle, przywiać deszcz i burzę… Na szczęście wszystkie strachy szybko się rozeszły i słońce przebijało się przez chmury, muskając budynki wokół Placu św. Jacka. To dodało nam otuchy oraz chęci, aby przyjść na kolejny koncert Boskiego Grania. Dziękujemy artystom za cudowny występ! A za tydzień czeka nas kolejna dawka dobrej muzyki oraz świetnej atmosfery. Zapraszamy serdecznie!

Dziś wieczorem zachwycili nas:
Pola Kwiatkowska. „Kaczka-dziwaczka” sł. Jan Brzechwa, muz. Aleksander Korzyński.
Julia Staroń. „Cud w szafie” sł. Marek Sochacki, muz. Jarosław Piątkowski.
Wiktoria Buczek. „Co się śni niewidomym” sł. Nicole Kulesza, muz. Nicole Kulesza, Mateusz Kosmaciński, Adam Świerczyński.
Ania Wanat. „Zuzia lalka nieduża” sł. Dorota Geller, muz. Krystyna Kwiatkowska.
Róża Kopijasz. „Mruczy winyl” sł. Mateusz Krautwurst, muz. Marian Zych/Dagmara Czechura.
Julia Warzecha „The End Of Everything” Noah Cyrus, John Parish Harding.
Stefan Andruszko. „Piosenka z pieprzykiem” sł. i muz. Mirosław Czyżykiewicz.
Marta Kopacz. „Bount To You” words & music Christina Aquilera Sia Furler, Samuel Dixon.
Klaudia Szafraniec. „Samba przed rozstaniem” sł. Jonasz Kofta, muz. Baden Powell de Aquino.
Karolina Nowak. „Wszystko” sł. Karolina Kozak, Anna Karwan, muz. Bogdan Kondracki, Anna Karwan, Tomasz Świerk.
Aleksandra Mika. „Say Something” words & music Ian Axel, Chad Vaccarino, Mike Campbell.
Michał Chrapczyński. „Głupi ja” sł. i muz. Tomasz Organek.
Weronika Boińska. „Why Don’t You Do Right” words & music Kansas Joe McCoy, Herb Morand.
Tosia Nagi „Dante” sł. Józef Kurowski, muz. Aleksander Brzeziński.

Sonia Szoen, Oliwia Noras
Foto: Zbigniew Michura, Małgorzata Płaczek, Wojciech Zięcina sdb

« 1 z 4 »

Zagrał na gitarze i na sercach

17 lipca 2020 r. odbył się już trzeci koncert drugiej edycji letniej sceny muzycznej „Boskie Granie” zorganizowanym przez oświęcimskich salezjanów i byłych wychowanków Salezjańskich pod patronatem miasta Oświęcim. Tego dnia swoimi utworami zachwycił, a także wprawił w nostalgię Sławomir Krzanowski. Można powiedzieć, że pogoda tego piątku nie była najlepsza (padał dość mocny deszcz), lecz dzięki temu występ artysty nabrał nowego klimatu, dzięki czemu doświadczyliśmy niezwykłych wrażeń.

Artysta zaprezentował publiczności swoją twórczość, utwory, które sam napisał. Były to piosenki, z których wręcz „wylewały się” emocje, przekazywane przez wokalistę. Mimo że nie wszystkie utwory były nam znane, ich tekst poruszył niejednego. Być może ktoś nawet wylał parę łez, zamaskowanych przez spadający deszcz. Na scenie rozbrzmiewały te starsze, jak i te nowsze utwory muzyka. Jedno jest pewne – ten fantastyczny artysta na pewno będzie nadal rozwijał swoją działalność, ma ogromny talent, którym z pasją dzieli się na scenie.

Publiczność umilała dodatkowo występ, kołysząc się w rytm muzyki, a także świecąc swoimi latarkami z telefonu. Niektórzy poprosili nawet o zdjęcia, niektóre z nich prezentujemy w galerii. Dodatkowo ich kolorowe parasole rozweselały szarą pogodową.

Po kolejnym koncercie jesteśmy pewni, że Sławomir Krzanowski zdobył kolejnych fanów właśnie tutaj, w Oświęcimiu. Dziękujemy mu za ten emocjonalny występ i mamy nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będzie mógł zachwycić nas swoimi utworami. Każdemu polecamy zapoznać się z jego utworami! I jednocześnie, gorąco zapraszamy na następny, piątkowy koncert. Do zobaczenia!

Oliwia Noras
Foto: Małgorzata Płączek, Wojciech Zięcina sdb, Zbigniew Michura

Kapela Sikorskiech z Lalik w internacie

“Byście byli weseli, jako w niebie Anieli na ten Nowy Rok „słowami kolędy przywitała nas Kapela Sikorskiech z Lalik, którą gościliśmy w internacie Zespołu Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu w dniu 22 stycznia 2020 r. W  skład kapeli wchodzi ośmioro rodzeństwa. Przed nami wystąpiły piękne i utalentowane dziewczyny grające na skrzypcach, koncertowo grający na heligonce Krzysiu uczeń klasy I naszego technikum i zjawiskowa Tereska 1,5 roczku grająca na dzwoneczku. Grają i występują już od kilku lat na różnych imprezach, festynach, konkursach instrumentalnych. W tym roku zdobyli I miejsce w konkursie „PASTORAŁKA ŻYWIECKA”. To był piękny i wzruszający występ, kapela porwała do śpiewu cały internat.

Werner Widera
Foto: Wojciech Zięcina sdb

 

Plac przepełniony muzyką

Piątek, 19 lipca 2019 roku, godzina 15.00 – na plac Jacka spadło 1038 kropel deszczu. Patrzymy z Wojtkiem w niebo, on pyta: rozstawiamy czy przenosimy się do Kameralnej? Popatrzyłem jeszcze raz w niebo i odpowiedziałem: rozstawiamy. Ziemia i nie tylko ona pragnie deszczu, jednak nie teraz i nie tu – może padać po koncercie.

Prawie opustoszały plac poprzecinały kable – kilkanaście minut później dyskutowano między znawcami na temat różnicy pomiędzy kablem a przewodem, udowadniając, że różnica jest i mieli rację – stojaki pod kolumny, statywy, paczka basowa uzupełniły nagłośnieniowy anturaż. Wreszcie Wojtek wyniósł na środek placu duży mikser, zwykle wystarczał nam ten mniejszy. Artyści ze studia Voicesing będą się zmieniać po każdym utworze i chcieli nagrać swoje występy – więc czemu nie możemy im tego zapewnić.

Czerń, grafit i popiel sceny, placu i sprzętu nagłośnieniowego uzupełnia bordowy laptop pani Joanny Kasperek-Szymonik, i jest jakimś nawiązaniem do kolorów powyżej i obok, i dookoła sceny i placu. Wszystko gotowe, rozpoczynają się próby, ustawienia poziomów, odsłuchu itd. – informacje ważne dla fachowców, widownia potrzebuje jedynie tego, by dobrze brzmiało. Spada kolejne 500 kropel deszczu, u niektórych zachwiała się wiara w bezdeszczowy koncert, pojawiają się dwa parasole, lecz daremnie, bo to były ostanie krople w piątkowy wieczór. Przekazuję Pani Joannie najnowszy numer Tygodnika Niedziela, czyli z niedzieli 21 lipca, w którym napisano, że Voicesing już wystąpił.

Scena zostaje uzupełniona o światła i jesteśmy gotowi. Oczekujemy na publiczność jak zwykle z niepewnością. Zostało 15 minut do rozpoczęcia, trzy czwarte widowni nadal puste. Po chwili spojrzałem ponownie na zegarek – mówię: rozpoczniemy trzy po. Zaglądam przez kotarę, na moim zegarku za 5 dziewiętnasta, widownia się wypełnia, ale jeszcze są wolne miejsca. Wyciągam telefon, dziwna godzina – dostrzegam, mój zegarek spieszy. Chwile przed dziewiętnastą prawie wszystkie miejsca na widowni są zajęte i wchodzi dodatkowo grupa 100 osób. Jest dziewiętnasta, zaczynamy: dobry wieczór Państwu. Szczęść Boże…

Kolejne tony muzyki cudownie wypełniają przestrzeń placu Jacka i wszystko to, co w nas jest między: pracą a odpoczynkiem, między pośpiechem a zwolnieniem, między zwyczajnością a świętem. Czternastu artystów: Filip Komajda, Bettina Krzykawska, Iwona Raczkowska, Paula Skrobucha, Paulina Michura, Daniel Tecław, Aleksandra Mika, Klaudia Jurkiewicz, Marcin Głowacki, Aleksandra Pławecka, Zuzanna Michura, Michał Krawczyk, Danuta Stramecka, Marta Kopacz wypełniło dla nas przestrzeń między Sanktuarium a szkołą, domem zakonnym a kaplicą świętego Jacka, Kościołem a Rynkiem. Z większą lub mniejszą tremą wychodzili kolejno na scenę, by podzielić się pięknem, by poruszyć w nas to, co nieświęte i święte. Wsłuchani w muzykę i zapewne zapatrzeni w swojego mistrza, panią Joannę, która nad swoim laptopem wykonywała z nimi każdy utwór. Bezszelestnie wypowiadała każde słowo, na twarzy pokazywała każdą emocję, a i gestów nie zabrakło.

Trudne zadanie miała Zuza, ponieważ jej wykonanie poprzedził występ mamy, a tato przez cały koncert zmieniając aparaty, uwieczniał umykające chwile – fotoreporterzy są wszędzie. Nie mniej trudne zadnie miał Michał Krawczyk z Krakowa, wykonał utwór własnej kompozycji, w języku angielskim – co zapewne nie było dla niego trudnością – i ze swoim, gitarowym akompaniamentem, ale słychać było, że wie co robić z głosem i gitarą.
Koncert zakończył się wręczeniem tradycyjnego, tym razem bardzo ciężkiego kosza owoców, podziękowaniami: artystom, publiczności, akustykowi, Urzędowi Miasta oraz ofiarodawcom owoców; zwyczajową na koncertach myślą św. Jana Bosko, tym razem było to zdanie: Kochaj twoje zadania, jeśli chcesz je dobrze spełniać ... oraz słowami: powiedzcie wszystkim w domu, co stracili, nie będąc z nami.

 

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb,  Bartosz Krankowski

« 1 z 2 »