Owocne odwiedziny

Od kilku lat spotykaliśmy się przedstawicielami GTV Poland i Hӧgert Technik, zwłaszcza podczas organizowanego przez nas konkursu „Sprawny w zawodzie”, a czasami na różnego rodzaju targach, głównie w Poznaniu.  Spotkania te zaowocowały pomysłem objęcia patronatem przez GTV Poland i Hӧgert Technik jednej ze stolarskich klas w naszej szkole.

Słowo do słowa, wizyta w siedzibie firmy, wymiana korespondencji i urodziło się. 22 października 2019 roku odwiedzili nas przedstawiciele firmy GTV i Hӧgert Technik: Dorota Abramczuk, Anna Brzeźnicka i Bartosz Fajge, przywożąc uczniom z wybranej klasy pierwszej skrzynki narzędziowe z odpowiednim wyposażeniem i ubrania ochronne oraz zapraszając na spotkanie specjalnego gościa z dużym doświadczeniem stolarskim i medialnym.

Chłopcy z pierwszej klasy przez dwie godziny lekcyjce mogli słuchać, pytać i rozmawiać z Darkiem Stolarzem, osobą znaną z jednego z programów telewizyjnych. Dziewczęta miały mniej szczęścia, ale wykorzystały krótkie chwile przerwy na zdobycie autografu i zrobienie wspólnego selfie. Udało się to także niektórym nauczycielkom.

Podczas spotkania wygospodarowaliśmy chwilę na pokazanie gościom szkoły, warsztatów, sal teatralnych, zabytkowej kaplicy i sanktuarium.

Jednym z elementów zacieśnionej współpracy było przekazanie nam akcesoriów meblowych GTV Poland i narzędzi Hӧgert Technik, których instruktorzy wraz z uczniami używali podczas przygotowywania stołu montażowego w nowej pracowni informatycznej oraz przy wykonywaniu pierwszego biurka do sali lekcyjnej. Prace te zostały dokończone w piątek 29 listopada.

Zapraszam do obejrzenia filmu, jaki powstał w czasie spotkania.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Anna Brzeźnicka, Wojciech Zięcina sdb, Dariusz Bartocha sdb.

Wywiadówka – czy to boli?

Często słowo wywiadówka powoduje podenerwowanie zarówno u uczniów, jak i rodziców. Oczywiście kiedy po takim spotkaniu rodzic dowiaduje się, że jego pociecha ma bardzo wysoką średnią, spotkanie w domu jest pełne radości. Niestety bywa też, że wychowawca nie może przekazać tak dobrych wiadomości, a wręcz przeciwnie.

Wywiadówka w listopadzie to nic dziwnego, ale jeśli usłyszymy, że jest ona podsumowaniem jednego kwartału nauki z wystawianiem, czyli „prawie półroczem”, to budzi zainteresowanie. Rzeczywiście w salezjańskiej szkole w Oświęcimiu mamy taki system, cztery razy w roku wystawiamy oceny na zakończenie jakiegoś okresu.

Stąd, żeby osłodzić nieco niektóre złe wiadomości, wywiadówka rozpoczęła się od krótkiego spektaklu – Małego księcia. Być może dla niektórych znanego „aż za bardzo”, ale w tej interpretacji, po wyborze tylko niektórych scen i ubogaceniu ich utworami muzycznymi  wykonywanymi na żywo, można było kolejny raz zaczerpnąć z mądrości tego utworu, ucieszyć się dobrą grą aktorów i pięknym śpiewem solistek.

Przedstawienie przygotowali licealiści z pierwszej klasy B i E oraz drugiej C pod kierownictwem ich wychowawczyń: Ewy Wróbel i Anny Pitry. Trudno nie przywołać także  jak zawsze gustownej i trafionej dekoracji celnie uzupełniającej całokształt przedstawienia, a wykonanej przez Elżbietę Wardzałę – Sereś, prawdopodobnie z uczniami.

Na sali teatralnej p. dyrektor Artur Pelo podał kilka danych statystycznych odnoszących się do frekwencji i ocen. Podsumował dwa i pół miesiąca pracy i organizacji w szkole, która po raz pierwszy przekroczyła 1000 uczniów oraz wyjaśnił, w jaki sposób krakowskie wyższe uczelnie prowadzą zajęcia w naszej szkole dzięki Małopolskiej chmurze edukacyjnej. Wywiadówka zakończyła się spotkaniami z wychowawcami w klasach i prywatnymi rozmowami o „latoroślach”. Cel, który nam przyświeca opiera się na tym, by tworząc jeden zespół nauczycieli,  wychowawców i rodziców wyrywać rodzące się w sercach młodych „zielska”, a wspierać i wzmacniać rozwijanie kwiatów.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Wojciech Zięcina sdb

No Images found.

Ojczyzna ziemską matką

„Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Św. Jan Paweł II

Te słowa św. Jana Pawła II stanowiły dla nas inspiracje danego wieczoru poświęconego 101. rocznicy odzyskania przez Polskę Niepodległości. Po 123 latach niewoli Polska odzyskała niepodległość. Przywiązanie do Tej, co nie zginęła, pozwoliło nam wychodzić z najtrudniejszych opresji i stawiać czoła poważnym problemom naszej egzystencji narodowej. Polska zawsze pozostawała żywa w umysłach, sercach oraz duszach Polaków.
Nasza ojczyzna mogła odrodzić się po wielu latach. Długo czekaliśmy na tę chwilę. Marzyło o niej kilka pokoleń rodaków. W tych trudnych momentach towarzyszyła im poezja wyrażająca tęsknotę oraz nadzieją na lepszą przyszłość.

Animatorzy tego wieczoru poezji (14 listopada 2019) wychowankowie Internatu Zespołu Szkół Zawodowych Towarzystwa Salezjańskiego w Oświęcimiu w piękny sposób przedstawili ten temat. Ukazane przez nich utwory obudziły w naszych sercach wzruszające wspomnienia. Naszą uroczystość zakończył Kierownik Internatu ks. Ireneusz Piekorz, który przypomniał nam o bohaterstwie przodków, którzy dzielnie walczyli o ojczyznę, wyrażając tym miłość do niej, poświęcali życie za nią. Dzięki nim możemy cieszyć się wolnością.

Werner Widera
Foto: Brat Wojciech Zięcina

Spotkanie klas prawniczo-ekonomicznych z Panem Mecenasem

W czwartek 7 listopada 2019 roku naszą szkołę odwiedził dość nietypowy gość. Mianowicie klasa 2LB jak na profil prawniczo-ekonomiczny przystało, miała spotkanie z prawnikiem z prawdziwego zdarzenia! Ze zniecierpliwieniem i podekscytowaniem zajęliśmy miejsca w Sali kameralnej, oczekując naszego gościa. Pana Tomasza Korpusińskiego nie dało pomylić się z nikim innym. Jego postawa, sposób poruszania się, zasób słownictwa, jakim się posługiwał, nieświadomie manifestowały, iż jest to człowiek związany z prawem.

Po przywitaniach zaczęła się część najbardziej nas interesująca. Pan mecenas zaczął od pytania, kiedy na świecie po raz pierwszy pojawiły się nakazy i zakazy, do których ludzie powinni się stosować. Pierwsza myśl – starożytność i przekrojowy Kodeks Hammurabiego. Odpowiedź Pana Mecenasa – wraz z pojawieniem się pierwszych ludzi. Już w Biblii, gdy Bóg stworzył Adama i Ewę poinstruował ich,  że jeśli zjedzą owoc z Zakazanego Drzewa, umrą. Dobrym przykładem jest też Prehistoria – nie potrafisz dostosować się do zasad panujących w plemieniu? Zostajesz z niego usunięty. Każda decyzja ciągnie za sobą konsekwencje. Powinniśmy o tym nieustannie pamiętać. „Ignorantia iuris nocet‘’ – „nieznajomość prawa szkodzi”.

To, że nie znamy wszystkich przepisów, nie zwalnia nas od ich przestrzegania. Wiedzieli już o tym starożytni Rzymianie, tworząc swoje „Prawo Rzymskie”, na którym opiera się cały system Europejski – tłumaczy radca. Istnieje również „prawo wspólne”, występujące w krajach anglosaskich, które w odróżnieniu od reguł panujących w Europie nie jest „narzucone” z góry, tylko „wyrasta” z dołu. Przykładowo jeżeli dwie osoby prowadziły spór, nie korzystano z ustalonych paragrafów, tylko udawano do osoby najmądrzejszej czy najbardziej doświadczonej by to ona rozstrzygnęła starcie. Dziś wszelakie waśnie rozpatruje sąd. Przenieśmy się do Sali rozpraw. Jak powszechnie wiadomo w instytucji tej wyróżniamy: stronę oskarżającą, broniącą i rozstrzygającą. Każda z nich nosi togi. Pan radca przyniósł ze sobą swoją i objaśnił jakie kolory przypisane są poszczególnym stanowiskom. Fioletowy – dla najważniejszej osoby w pomieszczeniu, czyli sędzi. Ponadto rozstrzygający spór nosi także łańcuch z godłem Polski- symbol władzy. Prokuratorzy przypisaną mają czerwień jednoznacznie kojarzona z dynamiką, działaniem, agresją – mają udowodnić winę, więc nierzadko muszą się przy tym napracować. Uspokajająca zieleń należy do adwokata-osoby mającej dać nadzieję na zwycięskie wyjście z opresji. W błękicie występują radcy prawni kojarzeni zazwyczaj ze sprawami cywilnymi i gospodarczymi. Szarość to kolor Radców Prokuratorii – czyli strażników skarbów Państwa a barwy narodowe występują w Trybunale Konstytucyjnym.

Przechodząc do sedna sprawy, Pan mecenas objaśnił nam, że każda rozprawa to pewna forma walki, bo obie strony próbują sobie coś udowodnić i że z każdym nowym klientem uczy się czegoś nowego, z każdą kolejną rozprawą jest bardziej doświadczony, co nie zwalnia od czujności, bo każdego „przeciwnika”,  jaki by nie był, należy traktować z należytym szacunkiem.

Nasz gość odpowiedział wyczerpująco na parę nurtujących nas pytań. Powiedział, że pierwszy raz zainteresował się prawem w naszym wieku gdy Pani polonistka kazała klasie przeprowadzić „sąd na Antygonie”, że nie byłby w stanie być sędzią, bo lepiej czuje się, opowiadając za jedną ze stron, że każda nawet najmniejsza decyzja prędzej czy później spotka się z konsekwencjami, że wielu studentów prawa nie dociera na ostatni rok nauki, a jeszcze mniej kończy aplikację. I chyba najbardziej nurtujące pytanie, czy matematyka jest nam potrzebna? Muszę z przykrością stwierdzić, że niestety tak, chociażby do obliczania kosztów rozprawy czy alimentów. Podsumowując, mnie osobiście podobał się wykład, ale to dziewięćdziesiąt minut skończyło się zdecydowanie za szybko. Niestety klasa nie zdążyła zadać wszystkich pytań. Dowiedziałam się wielu nowych rzeczy i uzupełniłam już posiadane informacje. Jednakże było parę momentów wydłużających się, lecz weźmy poprawkę na to, iż Pan Tomasz chciał przekazać nam swoją wiedzę jak najlepiej i w jak najbardziej przystępny sposób, byśmy wszystko zrozumieli. Należą się mu za to ogromne brawa, bo pomimo tego, że ma ogromne doświadczenie na Sali sądowej, to zainteresowanie 25 osób jakimś tematem zdecydowanie nie jest prostą sprawą. Mam nadzieję, że nie było to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie.

Tekst: Iga Drobina
Foto: ko. Wojciech Zięcina sdb

Czas na skupienie

Podobnie jak od kilka lat, tak i tego roku kwartalne dni skupienia przeżywamy wspólnie z oświęcimską wspólnota Bożego miłosierdzia oraz Salezjanami współpracownikami z obu oświęcimskich wspólnot.

W sobotę 19 października nasze spotkanie rozpoczęliśmy nieoficjalnie kawą i ciastem w sali wspólnoty. Godzina 9.00 wyznaczyła moment odśpiewania hymnu do Ducha Świętego, po którym w konferencji ks. Jan Hańderek dzielił się osobistymi przemyśleniami na temat współczesnego głoszenia Ewangelii, duszpasterzowania i pracy wychowawczej.  Wskazywał zarówno osobom konsekrowanym, jak i świeckim na możliwe drogi refleksji i odnowy. Opowiadanie o „zabraniu jednej żywicielki” miało unaocznić sytuację, w której utarte schematy, przyzwyczajenie do kontynuowania tego, co robiliśmy „zawsze”, obawa przed stratą tego, co już osiągnęliśmy, mogą być czynnikami hamującymi rozwój, wyjście poza znane formy pracy, czyli głoszenia Ewangelii oraz docieranie do tych, którzy z różnych powodów są poza obszarem duszpasterzowania.

Oczywiście ważnymi elementami dnia skupienia były: wspólna adoracja, uczestnictwo w sakramencie pokuty, modlitwa różańcowa i modlitwy ćwiczenia dobrej śmierci. Współbracia, choć nie tylko, wracali do ostatniego kwartalnego dnia skupienia, który przebiegał nietypowo, ponieważ wszyscy staliśmy się uczestnikami pogrzebu ks. Jana Urbańczyka. Modlitwa za tego, który pierwszy odejdzie od nas, ma zawsze swojego adresata, natomiast my nigdy nie wiemy, kto zbiera modlitwy z poszczególnych dni skupienia.

W homilii odwołując się do treści Listu apostolskiego Maximum illud papieża Benedykta XV, ks. Jan  przypomniał o trzech działaniach wspierających misje.: modlitwie, posyłaniu misjonarzy oraz wspieraniu struktur na misjach. Wszystkie te elementy są nam dostępne. Jeśli przejmiemy się wezwaniem Chrystusa: idźcie i nauczajcie,  zaczniemy je realizować nie koniecznie na dalekich misjach, ale obok nas, staniemy się częścią misji Chrystusa prowadzonej nieustannie od rozpoczęcia publicznej działalności.

Jak zapewne uczestnicy poprzednich spotkani mogą się domyślić, spotkanie zakończyło się wspólnym obiadem, choć pewną nowością może być uzupełnienie gości przy wspólnym stole o chłopców z internatu, którzy nie wyjechali do domów rodzinnych.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Wojciech Zięcina sdb

Dzień Edukacji Narodowej u Salezjanów

Dzień Edukacji Narodowej. Jak co roku w dniu 14 października, w naszej szkole odbywają się uroczystości. Wszyscy zebraliśmy się o godzinie 7.50 i po wspólnej modlitwie, połowa uczniów udała się do sal, a druga część na akademię. Po wspólnej mszy świętej grupy zamienią się rolami. W salach złożyliśmy życzenia wychowawcy oraz innym nauczycielom. Podczas akademii przygotowanej przez dwie klasy pierwsze mogliśmy usłyszeć kilka zdań o historii tego święta oraz w paru teatralnych scenach, zobaczyć, w jaki sposób uczniowie postrzegają swoją szkołę, przeżyć typowy dzień ucznia i nauczyciela. Dyrektor Dzieła Salezjańskiego ks. Dariusz Bartocha i dyrektor  szkoły ks. Mirosław Gajda wypowiedzieli kilka ciepłych zdań życzeń. Ten ostatni wręczył także nagrody dyrektora szkoły p. wicedyrektor Marii Miśkiewicz, p. Grzegorzowi Strumińskiemu, p. Dariuszowi Dekarzowi, p. Annie Sobel i ks. Arturowi Siewardze.

Uroczystej mszy świętej, jak zawsze towarzyszył cudowny śpiew zespołu Fausystem. Duża grupa lektorów zadbała o to, by w czasie mszy świętej wszystko było doskonale przygotowane. Mszy świętej przewodniczył ks. Mirosław Gajda, podczas homilii podkreśli wartość i rolę wychowania oraz dziękował uczniom za pamięć o swoich wychowawcach. Podczas mszy świętej prosiliśmy o Boże błogosławieństwo dla nauczycieli i pracowników szkoły, modliliśmy się za zmarłych nauczycieli i pracowników szkoły oraz za niedawno zmarłą śp. p. Mariannę Olczyk, wieloletnią pracownicę.

Na zakończenie mszy świętej uczniowie klas pierwszych złożyli uroczyste ślubowanie. Przewodniczący klas skierowali dłonie ułożone w geście do salutowania w stronę sztandaru z nowym drzewcem, a wszyscy pozostali z uniesiona prawą dłonią w podobnym geście potarzali słowa uroczystej przysięgi.

Uczniowie bardzo postarali się, aby ten dzień był wspaniały dla naszych nauczycieli. W szkole panowała cudowna atmosfera, każdy był zadowolony, a nauczyciele ze szkoły wychodzili z wieloma smakołykami oraz kwiatami. Mamy nadzieje, że nauczyciele dobrze zapamiętają ten świąteczny dzień.

red.
Foto: Wojciech Zięcina sdb

XIX Ogólnopolskie Forum Młodzieży Szkół Katolickich.

W dniu 24 września mieliśmy możliwość uczestniczenia w  Ogólnopolskim Forum Młodzieży Szkól Katolickich w Częstochowie. Wzięli w nim udział przedstawicie różnych środowisk uczniowskich z całej Polski. Podczas spotkania swoim przemyśleniami podzielili się z nami księża i świeccy mówcy, którzy poruszali tematy związane z dojrzałą miłością i sztuką nawiązywania oraz utrzymywania wartościowych relacji przez całe życie. Uczestniczyliśmy w konferencjach i świadectwach, a także we mszy świętej, którą jak zwykle ubogacał śpiew zespołu Projekt Fausystem. Ostatnim elementem naszego pobytu było wspólne uczestnictwo w drodze krzyżowej. Po tak pracowitym i pełnym refleksji dniu wracaliśmy do Oświęcimia w entuzjastycznej atmosferze.
Jesteśmy pewni, że to spotkanie owocnie zaprocentuje w obecnym roku szkolnym.

Tekst: Maria Czerwienka
Foto: Jolanta Okarmus

 

 

 

Mors certa, hora incerta

31 sierpnia 2019 roku o godz. 10 rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe ks. Jana Urbańczyka, salezjanina. Wzięło w nim udział 100 kapłanów. Liturgii przewodniczył ks. Marcin Kaznowski p.o. Prowincjał Inspektorii Krakowskiej, homilię wygłosił kolega kursowy śp. księdza  Jana, ks. Sylwester Jędrzejewski. Mszę świętą sprawowali: proboszcz rodzinnej parafii śp. ks. Jana, ks. Henryk Aleksa, kapłani pochodzący z tejże parafii, kapłani z okolicznych dekanatów zaprzyjaźnieni z Dziełem Salezjańskim w Oświęcimiu z oraz bardzo duża grupa salezjanów z Inspektorii krakowskiej i wrocławskiej.

Modlitwą otaczały śp. księdza Jana siostry zakonne w największej licznie siostry Serafitki wraz z przełożoną prowincji s. Agnes Bachul, siostry Misjonarki Świętej Rodziny z Zakopanego, Komorowa i Chełmna wraz z przełożoną generalną s. Ewą Korbut, siostry Boromeuszki z Lędzin oraz siostry Służebniczki – razem było ich ok. 50.

Ponadto sanktuarium szczelnie wypełnili reprezentacje szkół, czyli uczniów, nauczycieli i pracowników szkół salezjańskich z Oświęcimia i Krakowa, przedstawiciele parafii ze Staniątek, Kielc i Witowa, Byli Wychowankowie i Salezjanie współpracownicy, oświęcimscy parafianie, rodzina oraz duża grupa mieszkańców Woli.

 

 Ksiądz Jan Sylwester Urbańczyk, salezjanin

Mors certa, hora incerta — śmierć jest pewna, jej godzina niepewna, tymi słowami ks. Sylwester Jędrzejewski rozpoczął homilię podczas mszy żałobnej. Pod jej koniec zapytał i odpowiedział: Ksiądz Jan, jaki był? Wielu widziało go w promieniach słońca, a niektórzy także w „poświacie księżyca”. Był wrażliwy. Materia życia niekiedy stawała się dla niego bardzo gęsta. Każdy krok kosztował go wtedy więcej wysiłku niż innych ludzi. Brnął przez życie, choć w radosny sposób. Tylko jego własne „noce duchowe”, a któż ich nie ma, były trudniejsze. [*]

Ksiądz Jan Urbańczyk urodził się 4 grudnia 1960 roku w Pszczynie, 11 grudnia 1960 w Woli został ochrzczony.

Szkołę podstawową rozpoczął w 1967 roku w Woli, a od 1973 roku uczęszczał do szkoły we Frydku. Po ukończeniu szkoły podstawowej przez trzy lata chodził do salezjańskiej szkoły w Oświęcimiu, mieszkając w internacie i zdobywając zawód tokarza, a po jej ukończeniu uczęszczał do Technikum Mechanicznego nr 2 w Krakowie, mieszkając w tym czasie na stancji.

19 czerwca 1981 roku, po zdanym egzaminie maturalnym, napisał podanie o przyjęcie do Towarzystwa Salezjańskiego, wskazując, że poznał Księdza Bosko i jego system wychowawczy, a od pierwszego spotkania z Salezjanami w Oświęcimiu w każde wakacje wyjeżdżał na tzw. Oazy, nawet, wtedy gdy mieszkał już poza strukturami salezjańskimi. W Krakowie też spotkał się z salezjanami pracującymi w seminarium oraz z ich pracą w Oratorium. Wcześniej, jeszcze w szkole podstawowej należał z zamiłowaniem do liturgicznej służby, był lektorem oraz pomagał w pracy z ministrantami.

Ksiądz Ryszard Ryszka proboszcz wolskiej parafii pw. św. Urbana w świadectwie wystawionym Janowi Urbańczykowi zapisał między innymi: Jego rodzice, jak również liczne rodzeństwo prowadzą życie religijne. W rodzinie tej zarówno ze strony ojca, jak i ze strony Matki były powołania kapłańskie i zakonne.

16 sierpnia 1981 Jan Urbańczyk rozpoczął nowicjat w Kopcu, a na jego zakończenie  22 sierpnia 1982 złożył pierwsze śluby zakonne, oddając swoje życie Towarzystwu Salezjańskiemu założonemu przez św. Jan Bosko fascynującego młodego Jana Urbańczyka swoim życiem i systemem wychowawczym, o czym napisał w swoim podaniu do nowicjatu.

Kolejnymi latami formacji były studia filozoficzno-pedagogiczne w seminarium w Krakowie w latach 1982 do 1984, asystencja odbyta w Oświęcimiu (1984-1985) oraz powtórnie studia w Krakowie, tym razem teologiczne (1985-1989). Ksiądz Sylwester Jędrzejewski w takich słowach wspomina śp. księdza Jana z tamtych lat: … w czasie studiów na Łosiówce w Krakowie… Ile radości w nim było, ile humoru, ile nadziei. Mogłem wtedy zobaczyć jego naturalną, z domu wyniesioną pobożność. I dobroć, bo to było szczególnie widoczne; bez demonstracji, bez pompatyczności. Ot, dobry człowiek. [*]

Szczególnym momentem w życiu kl. Jana Urbańczyka były śluby wieczyste złożone z racji setnej rocznicy przejścia do nieba św. Jana Bosko w Bazylice turyńskiej na Valdocco, miejscu w którym rozpoczęło się dzieło salezjańskie, a wszystko to odbyło się 8 września 1988. W tym samym czasie i miejscu kl. Jan przyjął z rąk kard. Anastasio Ballestrero święcenia diakonatu.

W wakacyjnych opiniach z kolejnych pobytów w domu rodzinnym ks. Proboszcz podkreślał zaangażowanie kl. Jana w uczestniczeniu we mszy świętej, posługę lektora i kantora, pomoc w przygotowaniu różnych uroczystości oraz w gromadzeniu chętnych do uczestnictwa w Pieszej Pielgrzymce Warszawskiej. Od czasów szkolnych był też zamiłowanym turystą górskim, zdobywając w tym względzie różnego rodzaju uprawnienia.

Wieńcząc swoje studia pracą magisterską, Jan Urbańczyk, na jej przedmiot wybrał Ps 8. Już wtedy zachwycony był życiem, gdy czytał w nim: „Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś” (Ps 8). Trzeba naprawdę głębokiej wiary, żeby wobec piękna dzieła stworzenia i człowieka, jego korony, przyjąć słowa Jezusa: „Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” (J 12). [*]

Święcenia kapłańskie otrzymał przez ręce ks. bpa Albina Małysiaka 15 czerwca 1989 roku w Krakowie.

Pierwszą placówką po święceniach, na jaką przełożeni posłali księdza Jana, była salezjańska szkoła w Oświęcimiu (1989-1991), w której był nauczycielem i instruktorem na warsztatach w szkole zawodowej. Po dwóch latach został przeniesiony do Krakowa na Dębniki do wspólnoty zakonnej i parafii pw. św. Stanisława Kostki, by pełnić przez rok funkcję administratora (1991-1992). Po rocznej pracy przez następne trzy lata pracował w domu w Kielcach (1992-1995) jako duszpasterz, katecheta i administrator. Kolejne trzy lata (1995-1998) spędził na pracy duszpastersko-katechetycznej w Przemyślu na Zasaniu, by wrócić do pracy katechetycznej w szkole, tym razem w Świętochłowicach (1998-2004). Roczną przerwą w pracy w szkole było prowadzenie Ośrodka duszpasterskiego w podkrakowskich Staniątkach (2004-2005), a następnie przez trzy lata był wikariuszem parafii i katechetą w Witowie. (2005-2007). Ostatnie lata życia księdza Jana związane były z pracą w szkołach. Od 2007 do 2015 pracował jako ekonom i katecheta w krakowskiej szkole na osiedlu Piastów, a od sierpnia 2015 roku do dziś jako ekonom, katecheta, duszpasterz i spowiednik sióstr ponownie, już po raz czwarty  w oświęcimskim domu tzw. Casa Madre.

Łatwo zauważyć, że wszędzie i nieprzerwanie pełnił swoją posługę dla młodych ludzi jako katecheta-nauczyciel religii. To było najbardziej prawdziwe jego salezjańskie życie. I mogę zaświadczyć, że miał z takiej misji wielką satysfakcję. [*]

Zdobywał młode serca dobrocią, chętnie korzystali u niego z sakramentu pokuty, radzili się w swoich życiowych sprawach, bo był salezjaninem, kapłanem, nauczycielem, wychowawcą i przyjacielem młodych ludzi. Dla nich pracował, spalał się, czyli tracił swoje życie. [*]

Bóg, jak wierzymy, zabiera człowieka w najlepszym dla niego momencie. A Chrystus upewnia nas: „Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie”. Taka jest nasza wiara i ufamy w to. Spotkamy się z nim na pewno. Wtedy będziemy wiedzieć już na pewno, że mors certa, hora incerta. Módlmy się za niego, z nadzieją, że kiedyś wielbić Boga będziemy razem z nim. Tam, gdzie Bóg otrze z oczu wszelką łzę. Jezu ufam Tobie. [*]

Dariusz Bartocha sdb
Foto: ko. Wojciech Zięcina

[*] fragmenty homilii wygłoszonej podczas pogrzebu przez ks. Sylwestra Jędrzejewskiego sdb.

 

Intencje za śp. ks. Jana zamówili:

Współpracownicy Salezjańscy Domu Zakonnego w Oświęcimiu
Andrzej Wanat z rodziną
Pracownicy księgowości Zespołu Szkół Salezjańskich w Oświęcimiu
Ekipa remontowa Dzieła salezjańskiego w Oświęcimiu
Pracownicy ochrony Dzieła salezjańskiego w Oświęcimiu
Pracownicy kuchni i pralni Dzieła salezjańskiego w Oświęcimiu
Agnieszka i Andrzej z dziećmi
Parafianie ze Staniątek
Grono pedagogiczne Zespołu Szkół Salezjańskich w Krakowie
Pracownicy Administracji i obsługi Zespołu Szkół Salezjańskich w Krakowie
Ewelina Matyjasik – Lewandowska z mężem
Nauczyciele praktycznej nauki zawodu działu mechanicznego Zespołu Szkół Salezjańskich w Oświęcimiu
Henryk i Andrzej  Koczor z rodzinami
Właściciel i pracownicy firmy Beryl
Stowarzyszenie Byłych Wychowanków i Wychowanek Salezjańskich Inspektorii Krakowskiej
Rodzina Sowa z dziećmi
Uczniowie klasy 2 Tm z rocznika 2002
Uczniowie Zespołu Szkół Salezjańskich w Krakowie
Brat Kazimierz z rodziną i brat Andrzej z rodziną
Rodziny Staszczyk i Kos, sąsiadów brata Stanisława, rodziny Kulka i Matla
Anna Jelonek
Brat Stanisław z rodziną

Od pierwszego września salezjanie ze wspólnoty w Oświęcimiu rozpoczną odprawianie mszy świętych gregoriańskich za śp. Jana Urbańczyka.

Akustyczna chwała na letniej scenie

26 lipca na Letniej Scenie Muzycznej zobaczyliśmy dwie znajome twarze. Zgodnie z zapowiedzią ks. Dariusza Bartochy sprzed tygodnia, połowa składu pojawiła się już na poprzednim koncercie w osobie Filipa Komajdy, natomiast płeć piękną reprezentowała Agatka Broda. Oboje pokazywali się już niejednokrotnie na salezjańskich (i nie tylko) scenach, tak muzycznie, jak i aktorsko, a ponadto od kilku już lat angażują się w pracę z dziećmi w Oratorium.
„Akustyczna chwała” – to tytuł nieprzypadkowy. Już na początku muzycznego spotkania na placu świętego Jacka dowiedzieliśmy się, skąd się wziął. Według słownika języka polskiego „akustyczny” oznacza „zapewniający odpowiednie rozchodzenie się dźwięku”. Agatka i Filip zaprosili nas w ten piątkowy wieczór do muzycznego uwielbienia Pana Boga, by Jego chwała rozchodziła się jak najdalej w świat i do naszych serc. Widownia zgromadzona przed sceną mogła usłyszeć piosenki bardziej i mniej znane w ciekawych aranżacjach z wykorzystaniem gitary klasycznej, gitary akustycznej, dzwonków oraz harmonijek ustnych. Znalazło się miejsce dla utworów znanych m.in. ze Spotkań Młodych w Wołczynie i Lednicy czy z repertuaru Magdaleny Kani oraz pielgrzymkowych przebojów, tworzących niepowtarzalny klimat refleksji, radości i wdzięczności dla naszego Zbawiciela.
Wieczór zakończył się tradycyjnym Słówkiem, w którym ks. Ireneusz Piekorz nawiązał do wspominanych tego dnia rodziców Maryi – świętych Anny i Joachima.

Dziękujemy Urzędowi Miasta za wsparcie finansowe projektu.

Agnieszka Pluta
Foto: Bartosz_Krankowski

Plac przepełniony muzyką

Piątek, 19 lipca 2019 roku, godzina 15.00 – na plac Jacka spadło 1038 kropel deszczu. Patrzymy z Wojtkiem w niebo, on pyta: rozstawiamy czy przenosimy się do Kameralnej? Popatrzyłem jeszcze raz w niebo i odpowiedziałem: rozstawiamy. Ziemia i nie tylko ona pragnie deszczu, jednak nie teraz i nie tu – może padać po koncercie.

Prawie opustoszały plac poprzecinały kable – kilkanaście minut później dyskutowano między znawcami na temat różnicy pomiędzy kablem a przewodem, udowadniając, że różnica jest i mieli rację – stojaki pod kolumny, statywy, paczka basowa uzupełniły nagłośnieniowy anturaż. Wreszcie Wojtek wyniósł na środek placu duży mikser, zwykle wystarczał nam ten mniejszy. Artyści ze studia Voicesing będą się zmieniać po każdym utworze i chcieli nagrać swoje występy – więc czemu nie możemy im tego zapewnić.

Czerń, grafit i popiel sceny, placu i sprzętu nagłośnieniowego uzupełnia bordowy laptop pani Joanny Kasperek-Szymonik, i jest jakimś nawiązaniem do kolorów powyżej i obok, i dookoła sceny i placu. Wszystko gotowe, rozpoczynają się próby, ustawienia poziomów, odsłuchu itd. – informacje ważne dla fachowców, widownia potrzebuje jedynie tego, by dobrze brzmiało. Spada kolejne 500 kropel deszczu, u niektórych zachwiała się wiara w bezdeszczowy koncert, pojawiają się dwa parasole, lecz daremnie, bo to były ostanie krople w piątkowy wieczór. Przekazuję Pani Joannie najnowszy numer Tygodnika Niedziela, czyli z niedzieli 21 lipca, w którym napisano, że Voicesing już wystąpił.

Scena zostaje uzupełniona o światła i jesteśmy gotowi. Oczekujemy na publiczność jak zwykle z niepewnością. Zostało 15 minut do rozpoczęcia, trzy czwarte widowni nadal puste. Po chwili spojrzałem ponownie na zegarek – mówię: rozpoczniemy trzy po. Zaglądam przez kotarę, na moim zegarku za 5 dziewiętnasta, widownia się wypełnia, ale jeszcze są wolne miejsca. Wyciągam telefon, dziwna godzina – dostrzegam, mój zegarek spieszy. Chwile przed dziewiętnastą prawie wszystkie miejsca na widowni są zajęte i wchodzi dodatkowo grupa 100 osób. Jest dziewiętnasta, zaczynamy: dobry wieczór Państwu. Szczęść Boże…

Kolejne tony muzyki cudownie wypełniają przestrzeń placu Jacka i wszystko to, co w nas jest między: pracą a odpoczynkiem, między pośpiechem a zwolnieniem, między zwyczajnością a świętem. Czternastu artystów: Filip Komajda, Bettina Krzykawska, Iwona Raczkowska, Paula Skrobucha, Paulina Michura, Daniel Tecław, Aleksandra Mika, Klaudia Jurkiewicz, Marcin Głowacki, Aleksandra Pławecka, Zuzanna Michura, Michał Krawczyk, Danuta Stramecka, Marta Kopacz wypełniło dla nas przestrzeń między Sanktuarium a szkołą, domem zakonnym a kaplicą świętego Jacka, Kościołem a Rynkiem. Z większą lub mniejszą tremą wychodzili kolejno na scenę, by podzielić się pięknem, by poruszyć w nas to, co nieświęte i święte. Wsłuchani w muzykę i zapewne zapatrzeni w swojego mistrza, panią Joannę, która nad swoim laptopem wykonywała z nimi każdy utwór. Bezszelestnie wypowiadała każde słowo, na twarzy pokazywała każdą emocję, a i gestów nie zabrakło.

Trudne zadanie miała Zuza, ponieważ jej wykonanie poprzedził występ mamy, a tato przez cały koncert zmieniając aparaty, uwieczniał umykające chwile – fotoreporterzy są wszędzie. Nie mniej trudne zadnie miał Michał Krawczyk z Krakowa, wykonał utwór własnej kompozycji, w języku angielskim – co zapewne nie było dla niego trudnością – i ze swoim, gitarowym akompaniamentem, ale słychać było, że wie co robić z głosem i gitarą.
Koncert zakończył się wręczeniem tradycyjnego, tym razem bardzo ciężkiego kosza owoców, podziękowaniami: artystom, publiczności, akustykowi, Urzędowi Miasta oraz ofiarodawcom owoców; zwyczajową na koncertach myślą św. Jana Bosko, tym razem było to zdanie: Kochaj twoje zadania, jeśli chcesz je dobrze spełniać ... oraz słowami: powiedzcie wszystkim w domu, co stracili, nie będąc z nami.

 

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb,  Bartosz Krankowski

« 1 z 2 »