Zakochani w gitarach

Jak stało się już tradycją w piątkowy wieczór, 7 sierpnia 2020 roku odbył się koncert Boskiego Granie organizowany przez Byłych Wychowanków Salezjańskich, Salezjanów i przy wsparciu miasta Oświęcim. Tego wieczoru gościliśmy trio gitarzystów Tres Notas, czyli trzy nuty, którzy porwali nas w wir melodii o latynoskim i jazzowym klimacie.

Muzycy zagrali podczas swojego występu kilkanaście różnych utworów. Słuchaliśmy głównie klasyków, które wszyscy uwielbiają, nie wyłączając utworów, które przywoływały w naszej wyobraźni filmy, których były ozdobą. Jednocześnie, artyści dzielili się z nami swoimi fascynacjami muzycznymi, przekazywali nam wiedzę na temat gitar i sposobu gry na nich. Najważniejsze jest, aby zakochać się w instrumencie, zarazić się pasją do gry, dzięki temu nauka będzie samą przyjemnością.

Dzięki sprzyjającej, pięknej pogodzie pobyt na koncercie był dla wszystkich chwilą wytchnienia po całym tygodniu, ale jednocześnie dawką zabawy, idealnie rozpoczynającej weekend. Dodatkową atrakcją tego piątkowego wieczoru były lody, które można było zakupić tuż obok sceny. Słuchający koncertu mieli dodatkowo doświadczenia smakowe.

Rozpoczął się drugi miesiąc wakacji, co oznacza, że za jakiś czas tegoroczne koncerty niestety dobiegną końca. Jednak, zanim to nastąpi, przed nami jeszcze kolejne, wspaniałe występy, na które gorąco wszystkich zapraszamy! Nadchodzący tydzień będzie bardzo bogaty w wydarzenia, ponieważ piątkowy koncert Boskiego Grania otworzy już XIII Jackowe Granie, które zakończymy w poniedziałek 17 sierpnia. Nie możemy się doczekać!

Oliwia Noras
Foto: David Antunes, Dariusz Bartocha sdb, Małgorzata Płaczek

« 2 z 2 »

Młodzi zawładnęli sceną!

Ostatniego dnia lipca 2020 roku odbył się kolejny już tego lata koncert Boskiego Grania. Tego piątkowego wieczoru na scenie wystąpiła Wielka Orkiestra Młodych Muzyków Gminy Oświęcim. Spotkanie było organizowane przez Salezjanów pod patronatem i współfinansowaniem Miasta Oświęcim.

Grupa prawie czterdziestu utalentowanych muzyków zagrała dla ponad dwustuosobowej publiczności różne utwory, ale wszystkie były zaprezentowane wspaniale, z widoczną pasją i zaangażowaniem całej orkiestry, pod przewodnictwem dyrygenta Przemysława Drabczyka. Mogliśmy usłyszeć klasyczne i tradycyjne utwory, które wprawiły nas w magiczny nastrój i wywołały momentami nostalgię.
Jednak to nie były jedyne kompozycję, które zagrała orkiestra. Znakomici artyści zaprezentowali też bardziej żywe i energiczne kompozycje, podczas których mogli wykazać się w pełni swoimi umiejętnościami, porywając przy tym do zabawy całą publiczność. Wszyscy nagradzali muzyków gromkimi oklaskami, a także prośbami o bis, który również się pojawił.

Pogoda tego piątku była naprawdę przepiękna. Słońce oświetlało naszą scenę i sprawiało, że występ wydawał się wręcz magiczny. Mamy nadzieję, że nam wszystkim na długo zostanie w pamięci ten dzień. Dziękujemy artystom za cudowny występ, nie możemy już doczekać się naszego kolejnego spotkania! Jednocześnie, ponownie zapraszamy na następny koncert z cyklu Boskiego Grania i obserwowania relacji nie tylko na stronach internetowych, lecz także na Facebooku, Instagramie i Twitterze.

Oliwia Noras
Foto: Zbigniew Michura, Małgorzata Płaczek, Wojciech Zięcina sdb

« 1 z 2 »

Ich talent ponownie nas zachwycił!   

Wieczorem 24 lipca 2020 r. na naszej letniej scenie muzycznej ponownie zagościli wspaniali artyści Studia Wokalnego – Voicesing. Wszyscy z wielką przyjemnością słuchaliśmy kolejnego koncertu w cyklu Boskie Granie, wspartego patronatem miasta Oświęcim.  Publiczność na tym koncercie była najliczniejsza jak do tej pory, dlatego jesteśmy pewni, że teraz będzie tylko przybywać i przybywać kolejnych słuchaczy.

Na scenie pojawiło się czternastu młodych, utalentowanych artystów, którzy zachwycili nas swoją twórczością. Pojawili się absolutni debiutanci, jak Julia Staroń, dla której to był pierwszy występ sceniczny jak i artyści obyci ze sceną. Przed każdym występem, mogliśmy poznać marzenia, ulubiony kolor oraz kilka słów na temat śpiewanej piosenki danego artysty. Niektóre z nich na pewno zostaną w naszych głowach na długi czas. I tak na przykład, Michał chciałby wyjechać do Nowej Zelandii śladami Drużyny Pierścienia, a Julia do Stanów Zjednoczonych, aby zobaczyć zachód słońca na jednej z kalifornijskich plaż. Z kolei Stefan, który tak zachwycił publiczność, że podczas jego występu pojawiły się banery, marzy o tym, aby porządnie się wysypiać. Chyba wielu z nas ma podobne marzenie.

Piosenki zaprezentowane przez wokalistów miały przeróżną tematykę. Jedne przywołały wspomnienia dzieciństwa, inne sprawiły, że na ustach publiczności pojawił się szeroki, szczery uśmiech. Jednak były też takie, które wprawiały w nostalgię, przez co cały koncert był wspaniałą podróżą, podczas której można było odczuć tak wiele i to w niedługim czasie.

Tego wieczoru pogoda w Oświęcimiu próbowała płatać figle, przywiać deszcz i burzę… Na szczęście wszystkie strachy szybko się rozeszły i słońce przebijało się przez chmury, muskając budynki wokół Placu św. Jacka. To dodało nam otuchy oraz chęci, aby przyjść na kolejny koncert Boskiego Grania. Dziękujemy artystom za cudowny występ! A za tydzień czeka nas kolejna dawka dobrej muzyki oraz świetnej atmosfery. Zapraszamy serdecznie!

Dziś wieczorem zachwycili nas:
Pola Kwiatkowska. „Kaczka-dziwaczka” sł. Jan Brzechwa, muz. Aleksander Korzyński.
Julia Staroń. „Cud w szafie” sł. Marek Sochacki, muz. Jarosław Piątkowski.
Wiktoria Buczek. „Co się śni niewidomym” sł. Nicole Kulesza, muz. Nicole Kulesza, Mateusz Kosmaciński, Adam Świerczyński.
Ania Wanat. „Zuzia lalka nieduża” sł. Dorota Geller, muz. Krystyna Kwiatkowska.
Róża Kopijasz. „Mruczy winyl” sł. Mateusz Krautwurst, muz. Marian Zych/Dagmara Czechura.
Julia Warzecha „The End Of Everything” Noah Cyrus, John Parish Harding.
Stefan Andruszko. „Piosenka z pieprzykiem” sł. i muz. Mirosław Czyżykiewicz.
Marta Kopacz. „Bount To You” words & music Christina Aquilera Sia Furler, Samuel Dixon.
Klaudia Szafraniec. „Samba przed rozstaniem” sł. Jonasz Kofta, muz. Baden Powell de Aquino.
Karolina Nowak. „Wszystko” sł. Karolina Kozak, Anna Karwan, muz. Bogdan Kondracki, Anna Karwan, Tomasz Świerk.
Aleksandra Mika. „Say Something” words & music Ian Axel, Chad Vaccarino, Mike Campbell.
Michał Chrapczyński. „Głupi ja” sł. i muz. Tomasz Organek.
Weronika Boińska. „Why Don’t You Do Right” words & music Kansas Joe McCoy, Herb Morand.
Tosia Nagi „Dante” sł. Józef Kurowski, muz. Aleksander Brzeziński.

Sonia Szoen, Oliwia Noras
Foto: Zbigniew Michura, Małgorzata Płaczek, Wojciech Zięcina sdb

« 1 z 4 »

Zagrał na gitarze i na sercach

17 lipca 2020 r. odbył się już trzeci koncert drugiej edycji letniej sceny muzycznej „Boskie Granie” zorganizowanym przez oświęcimskich salezjanów i byłych wychowanków Salezjańskich pod patronatem miasta Oświęcim. Tego dnia swoimi utworami zachwycił, a także wprawił w nostalgię Sławomir Krzanowski. Można powiedzieć, że pogoda tego piątku nie była najlepsza (padał dość mocny deszcz), lecz dzięki temu występ artysty nabrał nowego klimatu, dzięki czemu doświadczyliśmy niezwykłych wrażeń.

Artysta zaprezentował publiczności swoją twórczość, utwory, które sam napisał. Były to piosenki, z których wręcz „wylewały się” emocje, przekazywane przez wokalistę. Mimo że nie wszystkie utwory były nam znane, ich tekst poruszył niejednego. Być może ktoś nawet wylał parę łez, zamaskowanych przez spadający deszcz. Na scenie rozbrzmiewały te starsze, jak i te nowsze utwory muzyka. Jedno jest pewne – ten fantastyczny artysta na pewno będzie nadal rozwijał swoją działalność, ma ogromny talent, którym z pasją dzieli się na scenie.

Publiczność umilała dodatkowo występ, kołysząc się w rytm muzyki, a także świecąc swoimi latarkami z telefonu. Niektórzy poprosili nawet o zdjęcia, niektóre z nich prezentujemy w galerii. Dodatkowo ich kolorowe parasole rozweselały szarą pogodową.

Po kolejnym koncercie jesteśmy pewni, że Sławomir Krzanowski zdobył kolejnych fanów właśnie tutaj, w Oświęcimiu. Dziękujemy mu za ten emocjonalny występ i mamy nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie będzie mógł zachwycić nas swoimi utworami. Każdemu polecamy zapoznać się z jego utworami! I jednocześnie, gorąco zapraszamy na następny, piątkowy koncert. Do zobaczenia!

Oliwia Noras
Foto: Małgorzata Płączek, Wojciech Zięcina sdb, Zbigniew Michura

Maksymalnie poruszający

W dniu 10 lipca 2020 roku spotkaliśmy się na kolejnym koncercie Boskiego Grania wspartego patronatem miasta Oświęcim. Tego wieczoru na naszej letniej scenie muzycznej gościliśmy Chór Maksymalni, który zachwycił nas swoimi głosami i zawziętością. Wielu z nas miało dosłownie ciarki na całym ciele.

Występ zdolnych artystów uprzedziły miłe słowa konferansjerki, która przypomniała nam o pięknie znajdującym się w każdym człowieku. Chór przywitał widownię uśmiechem, a my ten uśmiech przekazywaliśmy osobie siedzącej obok nas. Niejednokrotnie można było usłyszeć wtedy  śmiech jakiegoś radosnego dziecka, cieszącego się z obecności na tym wydarzeniu.

Usłyszeliśmy utwory chóralne z repertuaru wielu znakomitych kompozytorów. Na początek chór przedstawił nam pieśń Jacka Sykulskiego „Ukaż mi Panie”, a po niej poruszył w utworach tematykę maryjną. Pierwszym z nich był „Salve Regina”, to antyfona ku czci Najświętszej Maryi Panny w opracowaniu Davida Basdena. Zaraz po tym wsłuchaliśmy się w „O Matko miłościwa” w opracowaniu kompozytora Henryka Mikołaja Góreckiego. Każda pieśń kończyła się gorącymi brawami ze strony publiczności, a także kolejnymi, przyjemnymi promieniami słońca, które starały się jeszcze bardziej urozmaicić koncert.

Kolejne utwory zaprezentowane na scenie przez znakomitych chórzystów to Psalm 145 oraz „God be in my head” Johna Ruttera. Te dwa utwory miały na celu wychwalanie Stwórcy i zwrócenie uwagi na to, jak ogromnych dzieł dokonał oraz jak na co dzień wpływa na nasze życie. Dzięki cudownemu opracowaniu tych utworów przez chór mogliśmy tego doświadczyć w bardzo wyrazisty sposób. Wsłuchując się w te wszystkie przepiękne głosy, można poczuć jak Bóg jest zaangażowany w działanie człowieka.

Nasi goście poruszali wiele tematów w zaprezentowanych pieśniach. Następnym z nich był temat męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Chór przedstawił utwory „Wykupiłeś mnie” oraz „Alleluja”, a w kolejnym, ,,O Salutaris Hostia” śpiewał o Najświętszym Sakramencie. Każdy zgodnie zauważył, że emocje zawarte przez artystów oddziaływały również na słuchaczy, a co ciekawe samo niebo zostało pozbawione chmur, co dawało niezwykły widok i urozmaicało występ. Najwyraźniej sam Bóg również dawał nam znaki swojej obecności w tym miejscu.

Ostatnim utworem zaprezentowanym przez Chór Maksymalni była oscarowa piosenka z „Władcy Pierścieni” – ,,May it be”. Była ona wyrazistym końcowym akcentem i ukazywała, że ci artyści mogą poradzić sobie znakomicie z wieloma utworami, dlatego też nikogo nie zdziwiło, kiedy po zakończeniu koncertu publiczność ochoczo domagała się bisu. Chór zaśpiewał piosenkę „Cantate Domino”, powodując, że ten koncert na pewno zostanie na długo w pamięci wszystkich, którzy na nim byli. Oczywiście, wykonawcy otrzymali w prezencie tradycyjnie, świeże owoce, pyszne i zdrowe.

Na placu Św. Jacka powiewał wiatr, a słońce oświetlało górne części szkolnych murów. Jak sama nazwa wskazuje to letnie scena muzyczna, słoneczne lato, wielka scena i publiczność oraz muzyka najwyższej klasy. Dziękujemy artystom za wspaniały występ, a jednocześnie nie możemy doczekać się kolejnego koncertu. Kto zachwyci nas następnym razem?

Sonia Szoen, Oliwia Noras
Foto: David Antunes, Małgorzata Płaczek, Zbigniew Michura

Voicesing na start!

W piątek 3 lipca 2020 odbył się pierwszy koncert naszej letniej sceny muzycznej z cyklu “Boskie Granie”, wspartych patronatem miasta Oświęcim. To już druga edycja tego wydarzenia, a w tym roku rozpoczął ją występ młodych, utalentowanych artystów ze studia wokalnego “Voicesing”. Na scenie gościli  Michasia Klucz, Liwia Lach, Jadzia Picewicz, Gabrysia Pindel, Karol Berszakiewicz, Laura Krawczyk, Łucja Ulczok, Agnieszka Wiją, Andrzej Piwowarski, Ola Romanek, Ania Adamus, Maja Szromba, Wiktoria Durek, Weronika Gałdyn  i Bianka Szyjka. Co takiego się działo?

Podczas ich występów mogliśmy dowiedzieć się trochę o ich marzeniach i planach na przyszłość. Niektóre z nich były naprawdę ciekawe. Michasia na przykład, marzy o zostaniu alchemikiem, a Liwia o podróży do Japonii. Kilka osób chce także w przyszłości zostać sławnymi piosenkarzami, a jeśli słuchaliśmy uważnie, możemy powiedzieć, że są na jak najlepszej ku temu drodze. Wśród prezentowanych piosenek każdy znalazł coś dla siebie, były to nuty kojarzone z dzieciństwem wielu z nas, tych młodszych, ale i starszych. Gabrysia zaśpiewała o locie na księżyc, a Karol ostrzegł, czym może skończyć się nadmiar cukru i słodyczy.

Każdy zaprezentowany utwór brzmiał fantastycznie, a to wszystko dzięki najlepszej grupie technicznej, która zawsze wspiera nasze koncerty, ale przede wszystkim dzięki wykonawcom, którzy śpiewali po prostu cudownie. Dlatego też cieszymy się, że to właśnie oni otworzyli nasze tegoroczne “Boskie Granie”! Dziękujemy wszystkim, którzy zechcieli przyjść, a jednocześnie zapraszamy na następny, piątkowy koncert. Do zobaczenia!

Oliwia Noras
Foto: Magdalena Ilich, Małgorzata Płaczek, Sonia Szoen, Wojciech Zięcina sdb.

Wild Flowers

Od dłuższego czasu z niecierpliwością wielką czekałam na piątkowe wieczorne wydarzenie, które miało odbyć się 16 sierpnia 2019 r. tym razem nie tylko pod hasłem Letniej Sceny Muzycznej, ale także w ramach Jackowego Grania.

W drodze na koncert towarzyszyło mi mnóstwo pozytywnych emocji i duże podekscytowanie. Wiedziałam, czego mogę się spodziewać, mając świadomość tego, że założycielem zespołu Wild Flowers  i równocześnie grającą pierwszy saksofon jest Aleksandra Fleszar. Koncert zespołu Cztery smyczki, którego posłuchać mogliśmy w ramach Letniej Sceny Muzycznej, pokazał w jak niekonwencjonalny, inny i bezsprzecznie genialny sposób zinterpretować i zagrać można znane nam wszystkim, łatwo wpadające w ucho muzyczne hity najczęściej nucone skrycie  pod nosem.

Przed wejściem na plac raz jeszcze popatrzyłam w niebo. Wtedy właśnie pojawiła się ta jedna niepokojąca myśl:  Czy lunie z nieba uporczywe deszczysko?. Niebo miało odcień mocnej szarości.  Istotnie – za jakiś czas konkretnie lunęło.

Zespół w składzie:  Aleksandra Fleszar (Saksofon),  Dominika Englert (Piano ),  Marcin Majcherek(Bas ), Justyna Mikrut (Perkusja) – tego wieczoru dokonał – rzec można – cudu. Przez pierwsze 10 minut trwania koncertu szare niebo nie uroniło ani jednej kropli. Nagle z nieba lunął rzęsisty deszcz i tylko nieliczne osoby zaczęły umykać, by schronić się przed nim. Deszcz stawał się coraz bardziej intensywny i uporczywy. Ola i reszta ekipy tak jakby nie dostrzegali żadnych inwazyjnych zmian atmosferycznych. Po każdym zakończonym utworze z uśmiechem na twarzach i pasją potwierdzali wybór kolejnego granego przez nich utworu pomimo spływającego po ich twarzach, nutach i instrumentach deszczu. Publiczność mocno zahipnotyzowana i urzeczona muzyką siedziała pod parasolami. Byli jednak i tacy śmiałkowie, którym trzymanie parasola w dłoni zakłócałoby właściwy odbiór artystów, stąd dawali przyzwolenie, by deszcz skąpał ich całych. Duży szacunek dla nich.

Fajnym momentem stał się ten, w którym zapalona do dalszego udziału w koncercie i karmienia się tą pięknie brzmiącą muzyką  publiczność – ruszyła na pomoc wykonawcom. Z każdą kolejną chwilą w nowych  osobach wzbierała się odwaga do tego, by stanąć na scenie ze swoim parasolem i  przyczynić się do komfortu pracy muzyków, którym deszcz w brutalny sposób zatapiał i rozmywał nuty, skapywał, delikatnie rzecz ujmując na instrumenty i spływał od nasady głowy po całym ciele.

Parasole nieco ten komfort chwilowo podniosły, ale nie do tego stopnia by udało się w pełni uchronić instrumenty. Właśnie one w pewnym momencie zaczęły odmawiać współpracy. Punktem kulminacyjnym był moment, kiedy to basista każdorazowo chwytając za gryf, otrzymywał w odpowiedzi, subtelne kopnięcia prądem. Początkowo delikatne stawały się coraz mocniejsze i niebezpieczne. Gitara basowa zmuszona była do kapitulacji, nie mogąc wspierać  reszty zespołu w tworzeniu pojedynczych niezwykłych dźwięków.

Najpiękniej współbrzmieli razem, stąd wykonywanie kolejnych utworów bez barwy gitary basowej nie dałoby nam pełnego obrazu ich możliwości i tej niezwykłej harmonii dźwięku.

By posłuchać czegoś tak wykwintnego wyszukanego i profesjonalnego – nie ma czynników zewnętrznych, które mogłyby w tym przeszkodzić. Doświadczyłam sama i nabrałam tego przekonania.

Ten koncert na długo pozostanie gdzieś głęboko…

Jolanta Okarmus
Foto: Dariusz Bartocha sdb

Klubowy plac?

Szczęśliwie dla stałych bywalców Letniej Sceny Muzycznej kolejni artyści zaskakują odmiennością prezentowanej muzyki. Tym razem mogliśmy uczestniczyć w koncercie zespołu o nazwie Weronika Boiński Trio. Łatwo się domyślić, że gwiazdą trio była Weronika wokalista i gitarzystka, której towarzyszył osobisty Tato, Marcin wraz ze swoimi gitarami basową i akustyczną, a trzecim muzykiem był Marcin Kurcz, klawiszowiec. O nim to w czasie koncertu dwa razy powiedziano: gra z najlepszymi. Podaruje sobie nazwiska muzyków, którym towarzyszył, by nie wywoływać na jego twarzy rumieńców zakłopotania w czasie czytania tego tekstu.

Wyjątkowość koncertu poza głosem solistki i wykonanymi utworami, w części także jej autorstwa, zapewnił Marcin Boiński swoimi komentarzami i dialogiem z publicznością. Publiczność, która wypełniła przygotowane dla niej miejsca, kupiła tę konwencję koncertu i chętnie nagradzała uśmiechami i oklaskami artystów zarówno za wykonane utwory, jak i komentarze.

Wyjątkowość koncertu zapewnili także przypadkowi goście wchodzący na plac Jacka. Karnacja skóry, kształt twarzy, a nawet ubiór zdradzały, że byli to turyści odwiedzający nasze miasto, których ściągnęły z rynku dźwięku muzyki. Większość utworów śpiewna była w języku angielski, co być może ułatwiało turystom zrozumienie ich treści, ale były też utwory śpiewane po polsku i solowy finał w języku francuskim.

Ostatnim wyjątkowym akordem było oświetlenie sceny, które na parę godzin przed koncertem pieczołowicie ustawił tato Weroniki. Sierpniowe dni – niestety stają się coraz krótsze – co może martwic wszystkich, przypominając im o kończących się wakacjach, ale to powolnie zapadanie zmierzchu odsłaniało coraz więcej barw na scenie, wzmacniając pozytywne przeżycia widzów.

Marcin Boiński prócz tego, że jest muzykiem, jest także akustykiem. Nie omieszkał więc w czasie koncertu podkreślić role akustyka jako kolejnego członka zespołu. Wojtek Kościelniak, tym razem zrobił sobie pięciogodzinną przerwę w pielgrzymowaniu na Jasną Górę, był służyć muzykom swoimi umiejętnościami, co zostało przez nich życzliwie zauważone.

Akustyk na scenie i akustyk na widowni zgodnie podkreślili wyjątkowość grania i śpiewania w plenerze, tu wyjątkowym, bo właściwie koncert brzmiał klubowo, choć do pełni klubowej atmosfery placowi Jacka jeszcze trochę brakuje, ale popracujemy nad tym w przyszłym roku.

Po dwóch bisach, standardowych już owocach i słowie od Księdza Bosko, muzycy zgrali dwa kolejne bisy według życzenia publiczności. Padło wiele słów podziękowania i zaproszenie na kolejny koncert tym raz na skrzyżowaniu Letniej Sceny Muzycznej i Jackowego Grania.

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb

« 1 z 2 »

Akustyczna chwała na letniej scenie

26 lipca na Letniej Scenie Muzycznej zobaczyliśmy dwie znajome twarze. Zgodnie z zapowiedzią ks. Dariusza Bartochy sprzed tygodnia, połowa składu pojawiła się już na poprzednim koncercie w osobie Filipa Komajdy, natomiast płeć piękną reprezentowała Agatka Broda. Oboje pokazywali się już niejednokrotnie na salezjańskich (i nie tylko) scenach, tak muzycznie, jak i aktorsko, a ponadto od kilku już lat angażują się w pracę z dziećmi w Oratorium.
„Akustyczna chwała” – to tytuł nieprzypadkowy. Już na początku muzycznego spotkania na placu świętego Jacka dowiedzieliśmy się, skąd się wziął. Według słownika języka polskiego „akustyczny” oznacza „zapewniający odpowiednie rozchodzenie się dźwięku”. Agatka i Filip zaprosili nas w ten piątkowy wieczór do muzycznego uwielbienia Pana Boga, by Jego chwała rozchodziła się jak najdalej w świat i do naszych serc. Widownia zgromadzona przed sceną mogła usłyszeć piosenki bardziej i mniej znane w ciekawych aranżacjach z wykorzystaniem gitary klasycznej, gitary akustycznej, dzwonków oraz harmonijek ustnych. Znalazło się miejsce dla utworów znanych m.in. ze Spotkań Młodych w Wołczynie i Lednicy czy z repertuaru Magdaleny Kani oraz pielgrzymkowych przebojów, tworzących niepowtarzalny klimat refleksji, radości i wdzięczności dla naszego Zbawiciela.
Wieczór zakończył się tradycyjnym Słówkiem, w którym ks. Ireneusz Piekorz nawiązał do wspominanych tego dnia rodziców Maryi – świętych Anny i Joachima.

Dziękujemy Urzędowi Miasta za wsparcie finansowe projektu.

Agnieszka Pluta
Foto: Bartosz_Krankowski

Plac przepełniony muzyką

Piątek, 19 lipca 2019 roku, godzina 15.00 – na plac Jacka spadło 1038 kropel deszczu. Patrzymy z Wojtkiem w niebo, on pyta: rozstawiamy czy przenosimy się do Kameralnej? Popatrzyłem jeszcze raz w niebo i odpowiedziałem: rozstawiamy. Ziemia i nie tylko ona pragnie deszczu, jednak nie teraz i nie tu – może padać po koncercie.

Prawie opustoszały plac poprzecinały kable – kilkanaście minut później dyskutowano między znawcami na temat różnicy pomiędzy kablem a przewodem, udowadniając, że różnica jest i mieli rację – stojaki pod kolumny, statywy, paczka basowa uzupełniły nagłośnieniowy anturaż. Wreszcie Wojtek wyniósł na środek placu duży mikser, zwykle wystarczał nam ten mniejszy. Artyści ze studia Voicesing będą się zmieniać po każdym utworze i chcieli nagrać swoje występy – więc czemu nie możemy im tego zapewnić.

Czerń, grafit i popiel sceny, placu i sprzętu nagłośnieniowego uzupełnia bordowy laptop pani Joanny Kasperek-Szymonik, i jest jakimś nawiązaniem do kolorów powyżej i obok, i dookoła sceny i placu. Wszystko gotowe, rozpoczynają się próby, ustawienia poziomów, odsłuchu itd. – informacje ważne dla fachowców, widownia potrzebuje jedynie tego, by dobrze brzmiało. Spada kolejne 500 kropel deszczu, u niektórych zachwiała się wiara w bezdeszczowy koncert, pojawiają się dwa parasole, lecz daremnie, bo to były ostanie krople w piątkowy wieczór. Przekazuję Pani Joannie najnowszy numer Tygodnika Niedziela, czyli z niedzieli 21 lipca, w którym napisano, że Voicesing już wystąpił.

Scena zostaje uzupełniona o światła i jesteśmy gotowi. Oczekujemy na publiczność jak zwykle z niepewnością. Zostało 15 minut do rozpoczęcia, trzy czwarte widowni nadal puste. Po chwili spojrzałem ponownie na zegarek – mówię: rozpoczniemy trzy po. Zaglądam przez kotarę, na moim zegarku za 5 dziewiętnasta, widownia się wypełnia, ale jeszcze są wolne miejsca. Wyciągam telefon, dziwna godzina – dostrzegam, mój zegarek spieszy. Chwile przed dziewiętnastą prawie wszystkie miejsca na widowni są zajęte i wchodzi dodatkowo grupa 100 osób. Jest dziewiętnasta, zaczynamy: dobry wieczór Państwu. Szczęść Boże…

Kolejne tony muzyki cudownie wypełniają przestrzeń placu Jacka i wszystko to, co w nas jest między: pracą a odpoczynkiem, między pośpiechem a zwolnieniem, między zwyczajnością a świętem. Czternastu artystów: Filip Komajda, Bettina Krzykawska, Iwona Raczkowska, Paula Skrobucha, Paulina Michura, Daniel Tecław, Aleksandra Mika, Klaudia Jurkiewicz, Marcin Głowacki, Aleksandra Pławecka, Zuzanna Michura, Michał Krawczyk, Danuta Stramecka, Marta Kopacz wypełniło dla nas przestrzeń między Sanktuarium a szkołą, domem zakonnym a kaplicą świętego Jacka, Kościołem a Rynkiem. Z większą lub mniejszą tremą wychodzili kolejno na scenę, by podzielić się pięknem, by poruszyć w nas to, co nieświęte i święte. Wsłuchani w muzykę i zapewne zapatrzeni w swojego mistrza, panią Joannę, która nad swoim laptopem wykonywała z nimi każdy utwór. Bezszelestnie wypowiadała każde słowo, na twarzy pokazywała każdą emocję, a i gestów nie zabrakło.

Trudne zadanie miała Zuza, ponieważ jej wykonanie poprzedził występ mamy, a tato przez cały koncert zmieniając aparaty, uwieczniał umykające chwile – fotoreporterzy są wszędzie. Nie mniej trudne zadnie miał Michał Krawczyk z Krakowa, wykonał utwór własnej kompozycji, w języku angielskim – co zapewne nie było dla niego trudnością – i ze swoim, gitarowym akompaniamentem, ale słychać było, że wie co robić z głosem i gitarą.
Koncert zakończył się wręczeniem tradycyjnego, tym razem bardzo ciężkiego kosza owoców, podziękowaniami: artystom, publiczności, akustykowi, Urzędowi Miasta oraz ofiarodawcom owoców; zwyczajową na koncertach myślą św. Jana Bosko, tym razem było to zdanie: Kochaj twoje zadania, jeśli chcesz je dobrze spełniać ... oraz słowami: powiedzcie wszystkim w domu, co stracili, nie będąc z nami.

 

Dariusz Bartocha sdb
Foto: Dariusz Bartocha sdb,  Bartosz Krankowski

« 1 z 2 »